
Blacha falista i szron
Kiedyś tu toczyło się życie. Od czasu, gdy skończyłem siedem, może osiem lat, do całkiem niedawna na ten parking zjeżdżali się ludzie z całego miasta. Parkowali wygodnie przed supersamem, wypożyczali wózek zakupowy z budki, wypełniali go produktami, a następnie, gdy już wystali swoje w kolejce, wracali do samochodów obładowani siatami. Po drodze mogli jeszcze skusić się na okazałe opalone truchło kurczaka z rożna albo pizzę na grubym cieście według, jak sugerował szyld, nowojorskiej receptury. Mogli odebrać pranie albo pocztę, kupić karmę dla zwierzaka albo zwierzaka, a może jedno i drugie. Buty czy telewizor. Wszystko w promocji za pół darmo, w najlepszej jakości, słowo daję. W sąsiedztwie wyrastały kolejne duże sklepy — budowlane, wielobranżowe, nie dla idiotów. Między nimi tłoczyły się myjnie, stacje benzynowe i szybkie restauracje z opcją odbioru jedzenia bez wysiadania z samochodu.
A potem na innym polu, gdzieś po drugiej stronie miasta położono inny parking, obstawiając go pawilonami. W piątkowe wieczory i sobotnie poranki rodziny z dziećmi ochoczo przemierzały teraz inną trasę. Dziś po moim supersamie został pokaźny plac, na którym wciąż zaobserwować można formy życia, ale jednak nieco inne. Wszystko się zmieniło, a jednocześnie pozostało takie samo.
Falista faktura budynku wciąż niewątpliwie uwodzi praktycznym, nowoczesnym i schludnym wyglądem.
Formy życia. Na dawnym parkingu, dziś lodowej pustyni z niepomyślaną niegdyś śmiałością piętrzą się wiechlinowate.
Po dawnych szyldach zostały jedynie plamy na elewacji. Za to zamarznięty parking z powodzeniem służy miłośnikom podmiejskiego driftingu.
Centrum życia dawnego sklepu tym samym — za sprawą zarówno driftujących jak i wiechlinowatych — przeniosło się z opuszczonego już gmachu w sąsiedztwo tej doświadczonej trwaniem latarni.
Nawierzchnia niewątpliwie zachęca do wspólnej zabawy.
Sklep zamknięty xD
Lao-cy twierdził, że istotę rzeczy stanowi jedynie pustka. Pokłoniłem się zatem obu widocznym istotom — rzeczy i wiechlinowatym.
Na lodowej pustyni niesprzedane choinki można z powodzeniem przechować do przyszłego roku w stanie swoistej hibernacji (pokrewnej tej, w której znalazł się i cały supersam).
Punkt spotkań.
Na tyłach gmachu można natknąć się na rój kolorowych węży.
Ostatnie spojrzenie przed odejściem. Głęboki wdech.
I wydech.











