Opublikowano

Problem pierwszego wilka

Problem pierwszego wilka

Bardzo stara mozaika z wilczycą


Niezmiennie jestem pod wrażeniem tego, z jaką samoświadomością człowiek potrafi opisywać rzeczy, które mu się przytrafiają i inne rzeczy, jakie w związku z tamtymi dzieją się w nim samym. Z jaką wnikliwością i czułością potrafi wewnętrznym nienamacalnym sprawom nadać kształtu, który może przekazać drugiej osobie.

Niezmiennie jestem przerażony i znudzony jednocześnie przewidywalnością bezrozumnych impulsów i reakcji tłumów. Pluciem jadem czy mieszaniem z błotem płynnie przechodzącym w histeryczne uwielbienie i bezbrzeżne oddanie na wieki wieków, albo i na odwrót, wszystko jedno.

Czuję się gdzieś pomiędzy. Wystarczający i niewystarczający. Niezupełnie ślepy, ale zdecydowanie nie w pełni widzący. Nie do końca zdatny, ale z całą pewnością nie niezdatny. Nie bezkształtny, ale kto miałby pewność co do tego kszałtu. O, tak sobie.

Od kiedy jestem człowiekiem, zastanawiam się co rusz, czy jestem zdolny więcej poczuć i znaleźć. Czy moje obecne starania, jakiekolwiek są, nie są aby zupełnie jałowe. Czy coś z mi z nich przyjdzie i czy będzie z tego coś, przy czym zatrzymam się i pomyślę, o, jednak znowu przekroczyłem siebie i nawet łatwo mi to przyszło, chociaż niemal straciłem nadzieję.

Mówi się, wiecie, że są dwa wilki.

Dodaj komentarz