
zwykle kres moich podsumowań filmowych wyznaczały ceremonie oscarowe i tak powinno było stać się i tym razem, ale zostało mi jeszcze kilka filmów do obejrzenia i pomyślałem, mając w zasadzie gotowe podsumowanie, że dam sobie jeszcze kilka dni, przez które, nie dziwota, nie udało mi się zobaczyć zupełnie nic — zerknąłem więc na listę przegapionych premier i pomyślałem, i tak pewnie nic z tego nie zmieściłoby się do mojej dwudziestki — może kiedyś uderzę się w pierś i z przydechem coś tam sapnę, że się pomyliłem; a może nie; oto gorąca dwudziestka filmów, które obejrzałem w minionym sezonie 2024/25 i polecam

| 20. |
nosferatu usa / uk / węgry reż. robert eggers |
wampir jest kaprawy, ale straszy fest, dopóki go nie widać. film, co prawda nie bez mankamentów, najlepszy jest, gdy dialoguje z oryginałem, ale coś we mnie czekało na taki triumfalny powrót gotyckiego horroru i to coś nie pozowoliło mi usunąć tego filmu z listy

| 19. |
saturday night usa reż. jason reitman |
zupełnie jak w przypadku faktycznego saturday night live ze zgiełku postaci i pomysłów wyłania się tutaj ostatecznie jakiś kształt i myślę, że jest to rekonstrukcja jak najbardziej godna 50 lat dziedzictwa snl-a

| 18. |
kinds of kindness usa / uk / irlandia reż. yorgos lanthimos |
lanthimos zraził tym filmem do siebie swoich nowych i starych widzów z zupełnie różnych powodów; mimo kilku potknięć bez wielkiej pompy dowozi trzy kameralne dramaty z fantastycznym (czy też paranormalnym) twistem; bywa i makabryczny, i zabawny, i wciąż zwykle wie gdzie dołożyć, a gdzie ująć

| 17. |
september 5 niemcy / usa reż. tim fehlbaum |
zakulisowa i dość oszczędna perspektywa dodaje tej historii zamachu terrorystycznego podczas olimpiady w niemczech w 1972 roku zaskakującego autentyzmu; mimo pozornego chaosu poprowadzono ją ze swadą, a dodatkowo jest jak najbardziej a propos w kontekście trwającego konfliktu izraelsko-palestyńskiego

| 16. |
conclave uk / usa reż. edward berger |
fascynujące kulisy konklawe wreszcie na dużym ekranie; być może trochę na jedną nutę, ale trzeba przyznać, że w zdecydowanej większości przyjęta konwencja działa i trzyma w napięciu do końca; nie da się też nie docenić znakomitych zdjęć i set designu

| 15. |
mars express francja reż. jérémie périn |
zaskakująca francuska animacja science-social-fiction, nieźle zrealizowana na poziomie i koncepcji, i technikaliów; historia trzyma w napięciu; w pewnym momencie zmienia kierunek, ale to wcale nie odbiera jej meritum

| 14. |
the wild robot usa reż. chris sanders |
z początku, jak na kino z gruntu familijne, historię robota w dziczy przedstawiono jako brutalny slapstick, ale później pięknie i harmonijnie się rozwija; to wzruszająca opowieść, którą można czytać na różne sposoby — adekwatna i ponadczasowa; wizualnie ma drobne mankamenty, ale absolutnie robi robotę

| 13. |
crossing szwecja / dania / francja / turcja / gruzja reż. levan akin |
fabularnie odtwarza pewien schemat, ale nie potrafię zignorować bijącej od niego serdeczności i fenomenalnie wyselekcjonowanej muzyki dodającej mu poetyczności; zwłaszcza w kontekście coraz powszechniejszego negowania podmiotowości osób trans, to kino nie tylko dobre, ale też ważne i potrzebne

| 12. |
ryuichi sakamoto | opus japonia reż. neo sora |
pozbawione patosu eleganckie pożegnanie nieodżałowanego mistrza z publicznością; zrealizowane na zasadach sakamoto i w jego bezpiecznej przestrzeni w objęciach fortepianu wyrażającego w pełni istotę jego sztuki; „opus” to nie tyle płyta, koncert albo film, ale doświadczenie audiowizualne

| 11. |
cerrar los ojos hiszpania / argentyna reż. víctor erice |
starzeć najlepiej się bez strachu i bez nadziei; erice ledwie mimochodem stawia ważkie pytania o istotę człowieczeństwa, w centrum umieszczając swoją filmową historię; jest w tym istota magii kina, ale nie w oderwaniu od życia, jakie znamy poza salą filmową

| 10. |
a real pain usa / polska reż. jesse eisenberg |
dużo emocji wzbudził ten film nad wisłą, jakby eisenberg realizował projekt na zlecenie i za pieniądze polskiego ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego; tymczasem polska polską, a żydzi żydami — jądrem filmu jest przede wszystkim dynamika między bohaterami, ich emocje i stojący za nimi prawdziwy ból, błyskotliwie rozpisane i zagrane

| 9. |
la passion de dodin bouffant francja reż. trần anh hùng |
nie uważam się za smakosza i nie daję się łatwo zmanipulować internetowemu food porn, a jednak tutaj uległem i nie zapomnę tej wizualnej uczty jeszcze długo. sztuka kulinarna zmieniła ten w przeciwnym razie dość prosty melodramat w smakowite doświadczenie.

| 8. |
anora usa reż. sean baker |
sam film nie powinien dostać oscara w najważniejszej kategorii — nie tylko odstaje od estetyki nagród akademii, ale przede wszystkim ameryka zrobiła tym samym kolejny krok w szybko rozwijanej ostatnio przez pomarańczową administrację przyjaźni polsko-radzieckiej; sam film jednak stroni od polityki i nie należy brać mu tego za złe, zwłaszcza, że wielokrotnie pięknie wymyka się oczekiwaniom widza i robi ciekawe kino w klasycznych trzech aktach zupełnie z niczego

| 7. |
pigen med nålen dania / polska / szwecja reż. magnus von horn |
„oszukać przeznaczenie” w powojennej danii, albo historia z nagłówków gazet z nietypowej perspektywy, albo hipnotyzujące zdjęcia wznoszą film na wyższy poziom, doprawiając dość przyziemnej jednak historii wymiaru niemalże transcendentalnego — choćby tylko na poziomie zmysłowym

| 6. |
aku wa sonzai shinai japonia reż. ryūsuke hamaguchi |
hamaguchi miesza wątki i konwencje, a przy tym naturalnie i głębsze, i powierzchowne myśli; bywa metaforyczny i dosłowny, a zakończeniem mierzy w samego widza, który może dać się temu doświadczeniu ukształtować, albo polec tam na leśnej polanie między jeleniami

| 5. |
les graines du figuier sauvage iran / niemcy / francja reż. mohammad rasoulof |
złożona alegoria bronionego z pozycji siły i religii patriarchatu, trochę bawiąca się z widzem w kotka i myszkę, ale zwieńczona mocną puentą; choć niewątpliwie uchodźczy charakter tego, pewnie przynajmniej na jakiś czas ostatniego filmu rasoulofa, wzmacnia jego przekaz, sama historia broni się na swoich wielu poziomach i bez tego, nawet dla europejskiego widza, który w pewnym momencie może poczuć się odrobinę zagubiony w tej niespodziewanie dynamicznie eskalującej fabule

| 4. |
dune: part two usa itd. reż. denis villeneuve |
„diuna” rozwija skrzydła: jest piękna i dużo się dzieje, ale też poświęca jakąś metafizykę, żeby spiąć tę historię, co absolutnie nie powinno definiować tej pełnokrwistej i wyrazistej interepretacji. ferguson kradnie tutaj show, ale elvis-zbój też spoko

| 3. |
the brutalist usa / uk / kanada reż. brady corbet |
kino monumentalne, ale nie patetyczne, pozostające w ścisłym splocie z życiem. poetycka, ale nie estetyzacja. dla takich historii chodzi się do kina; niewątpliwie lepiej oglądało się ją bez oscarowego szumu, nawet jeśli ci szczepczący, że to kino robione pod amerykańską akademię mogli mieć odrobinę racji

| 2. |
a different man usa reż. aaron schimberg |
pierwszorzędnie pieprzy się z widzem i jego oczekiwaniami, uprzedzając je i co rusz zręcznie zmieniając własne tory w ramach koherentnej i inspirującej wizji; sebastian stan za tę rolę i za portret trumpa w „wybrańcu” dostaje ode mnie specjalne wyróżnienie jako mega-chad kina a.d. 2024

| 1. |
yoake no subete japonia reż. shō miyake |
miyake jest obdarzony dużą wrażliwością estetyczną i traktuje swoich bohaterów z czułością, którą oni oddają widzowi; małe rzeczy nie są nieistotne, zwłaszcza jeśli poświęci się im uwagę i z rozwagą zbuduje wokół nich szczerą opowieść