W ostatnich latach koncepcje kolejnych części The Twelve Days of Christmas bywały dość wydumane. Tym razem prostolinijnie zapraszam na siedemdziesięciominutowy wypad do Japonii, gdzie święta obchodzi się zupełnie inaczej i z zupełnie innych powodów, choć ich główne atrybuty — choinki, lampki, dzwoneczki — pozostają całkiem podobne. Pomysł spędził kilka lat w poczekalni, bo nie byłem pewien, czy uda mi się oddać zarówno ducha Japonii, jak i świąt, tak jak rozumiemy je tu na zachodzie. Ale że był to dla mnie rok japoński, postanowiłem zaryzykować i chyba udało się nie najgorzej.
Jak zawsze wymieszałem bez skrępowania utwory typowo świąteczne z tymi, które pasowały mi brzmieniem i atmosferą, choć ich oryginalny kontekst był inny. Natura tej krótkiej wycieczki jest raczej pogodna, ewentualnie przyprószona lekkim śnieżkiem, jedynie fortepianowa koda nieodżałowanego mistrza Sakamoto przynosi zgoła inne emocje.
Dobrych świąt, niech nam się darzy!
Poprzednie części świątecznych pozytywek w serii dostępne są na Mixcloudzie. Niepełnej (z racji braków biblioteki Spotify) wersji można posłuchać także u naszego ulubionego monopolisty streamingowego.

