jegomość wykonujący protofacepalm w lewym dolnym rogu to najprawdopodobniej ja
Polecam prowadzenie od wielu lat domowego archiwum w pudełku po butach, a zwłaszcza znajdowanie w tymże pudełku niewywołanych klisz sprzed kilkunastu lat. Można się w tym momencie z grymasem na twarzy obejrzeć za siebie, ale można też takie klisze sprokurować i zakopać na dnie szafy, by móc odnaleźć je za wiele lat (lub nie). Pamiętam radość, gdy jeszcze jako dziecko odnalazłem w nieotwieranej od lat książce pięćdziesięciozłotowy banknot, który najpewniej schowałem w niej kilka lat wcześniej z nadzieją na oszczędności. Książka była o dinozaurach, a nie otwierałem jej, bo z dinozaurów w pewnym wieku się wyrasta, a na jednej ze stron była przerażająca ilustracja umierających dinozaurów. Hipoteza była taka, że dinozaury wyginęły od uderzenia asteroidy i wywołanego przez nie nieurodzaju. Miało to mieć miejsce miliony lat temu, ale dla mnie, na wyjątkowo graficznym rysunku uciekających i ryczących z bólu dinozaurów wszystko działo się tu i teraz. Podobnie zresztą było z równie przerażającą mumią eskimoskiego chłopca bez oczu, która wielokrotnie powracała do mnie w nocy, by na swój specyficzny sposób życzyć mi słodkich snów.
Wracając do pudełka — przed świętami wydobyłem z niego dwie niewywołane klisze i w przypływie ciekawości zaniosłem je do fotografa, którego zresztą mógłbym nazwać prawdziwym, gdyby nie to, że kazał mi czekać na odbitki cały tydzień — pewnie pracę laboratoryjną wykonuje się na zlecenie gdzieś indziej. Efekty są następujące — na wycieczce do Krakowa w piątej klasie chwytałem przede wszystkim niebo, drzewa, krzaki i ściany. Pomimo tego i tak byłem wówczas znacznie lepszym fotografem niż obecnie.






Ale kąty połapałeś :C
I tak byłeś lepszym fotografem niż ja. Na moich przede wszystkim kwiatki, drzewka, liście w idealnych kompozycjach, tak nudnych jak tylko mogą być takie obrazki. I czoła koleżanek, i oczy co wyższych kolegów z podstawówki.