Opublikowano

45. Fistaszki

99 najfajniejszych rzeczy

45. Fistaszki

Moje życie nabrało jako takich barw, gdy zdałem sobie sprawę, że jedną z nielicznych postaci popkultury jest Charlie Brown. Owszem, były takie, z którymi chciałem się utożsamiać — kreacje aktorskie Zbyszka Cybulskiego w filmach polskiej szkoły filmowej, kolejni bohaterowie książek Alberta Camus, bezimienni elokwentni chłopcy z problemami egzystencjalnymi. To jedynie aspiracje, podczas gdy Charlie Brown i ja od samego początku jechaliśmy na tym samym wózku. Ja oczywiście ironicznie, ale czarny humor Charlesa M. Schulza bezlitosny wobec własnych bohaterów był czymś wobec czego nie mogłem przejść obojętnie. O ile Snoopy jako figurka dołączana do zestawów Happy Meal w McDonald’s zawsze wydawał mi się postacią pustą i obcą (choć na swój sposób uroczą), o tyle z Charlie’m, którego poznałem dopiero lat więcej łączyło mnie bardzo wiele. Spojrzenie na świat — nierozłączna mieszanka naiwnego optymizmu z empirycznym pesymizmem. To tyle o mnie. Co w tym wszystkim fajnego? Bezbłędne zestawienie dziecięcej beztroski z bezpardonowymi troskami świata dorosłych, lapidarna rysunkowa forma, którą z wielką wprawą przekształcono w serię nie mniej kultowych filmów z fenomenalną muzyką Vince’a Guaraldiego, wreszcie — żonglowanie znaczeniami, by czytelnika z jednej strony rozbawić, z drugiej wprowadzić czasem w lekkie zakłopotanie, wyrwać z szytego na miarę przyciasnego garnituru i równie przyciasnego dorosłego spojrzenia na świat.

peanuts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *