Opublikowano

95. Komiksy czytane od końca po śląsku

99 najfajniejszych rzeczy

95. Komiksy czytane od końca po śląsku

To tak naprawdę połączenie dwóch różnych obszarów fajności w jeden może odrobinę zbyt ekstrawagancki, ale zdecydowanie mocarny. Komiksy czytane od końca to oczywiście nic innego jak manga, którą, bywało, że mniej zaznajomione w temacie osoby określały tymi słowami. Bo rzeczywiście prawdziwa japońska manga (lub jej wierna reprodukcja) czytane są niejako wspak. Ja swoją fascynację mangą zakończayłem jakoś w okolicach wczesnego gimnazjum, a i nigdy nie powiedziałbym, żeby manga kiedykolwiek moje życie zdominowała. Kolekcjonowałem raptem kilka serii, kilkanaście innych przeczytałem, pożyczając od znajomych. W pewnym momencie sprawa się trochę urwała i do mangi już nie wróciłem. Niewątpliwie jedną z najzabawniejszych serii, jakie miałem okazję czytać (i którą zresztą posiadam w całości) była Love Hina Kena Akamatsu. Typ: harem. Mamy jednego bohatera nieudacznika i cały wachlarz superdziewcząt, u których, w tytułowym pensjonacie Hina, nasz bohater trochę wbrew ich woli pomieszkuje.

Drugim czynnikiem składowym pozycji 95. jest śląski, a właściwie nie sam język, ale rzeczy na ten język tłumaczone, które (z całym szacunkiem) brzmią absurdalnie zabawnie (chyba, że są bardzo złe, wtedy brzmią po prostu bardzo źle). Izumi Yoshida (obecnie pani filmowiec), która tę mangę tłumaczyła, jest Japonką, ale urodziła się w Polsce. Język śląski pojawia się mandze dość często, jako że dwie główne bohaterki mówią w dialekcie Kansai, który Izumi przetłumaczyła jako nasz śląski. Efekt? Lots and lots of fun!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *