Opublikowano

W moim jesiennym ogrodzie mieszka Tōru Takemitsu

wariacja na jesienny ogród i japońskiego kompozytora

wariacja na jesienny ogród i japońskiego kompozytora

Fejsbuk przypomniał mi, że dokładnie przed pięcioma laty w moim jesiennym ogrodzie zamieszkał Tōru Takemitsu. Jego niezrównany koncert na klasyczną orkiestrę gagaku pozwolił mi przetrwać pozornie najbardziej beztroską, w rzeczywistości najbardziej gęstą i ciemną jesień w moim życiu — mizerną kładkę pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, linę zawieszoną nad czeluścią pokonywaną na palcach przez złej sławy pokój 25. A mimo tego, gdy patrzę na ten pocieszny fotomontaż z niezgrabionymi liśćmi dębu, który ćwierć wieku wcześniej posadzono na skraju niewielkiej przydomowej działki z przeświadczeniem, że będzie miniaturowy, z niezmordowanymi begoniami mojej mamy, które mimo chłodu i zbliżającej się nieubłaganie zimy wciąż, jakby przeciw wszystkiemu, promieniowały dojrzałą witalnością — gdy patrzę na ten fotomontaż, czuję pomost przemożnego poczucia końca, szczególnie pojmowanej bezradności przechodzącej płynnie w harmonię, współistnienie, pełnię, ład. Jak ten dzieciak, który, gdy tylko w zimny listopadowy wieczór spostrzeże na fioletowo-pomarańczowym niebie pierwszy płatek śniegu, zerwie się, by włączyć „You Must Believe in Spring” Billa Evansa, jakby ten płatek śniegu miał być początkiem nieuchronnego końca, który można jednak wiarą i magią przemienić jeszcze ostatkiem sił w nowy początek. Jutro śnieg stopnieje, wyrosną nowe pędy, zakwitną niezmordowane begonie. Minie rok, nim jesienny ogród znów odwiedzi Tōru Takemitsu.

Opublikowano

Jesienna sonata

ja

plansza tytułowa

Można szczerze uronić łzę z bezsilności nad tym, jak świat przepoczwarza się nieodwracalnie na naszych oczach. Można na spokojnie spojrzeć w lustro, ocenić ilość siwych włosów, głębokość zmarszczek, stan uzębienia, przeliczyć sobie na nowo, ile jeszcze trzeba będzie spłacać kredyt. Można rzucić wszystko lub wszystkim, beztrosko wyjść na spacer, popatrzeć, jak wiatr znowu zrywa liście z drzew. Można wreszcie wstawać rano, a wieczorem chodzić spać, jeść regularne posiłki i ubierać się schludnie, nie spóźniać się do pracy, nie nudzić się w weekend, w poniedziałek kupić sobie parę butów na wyprzedaży, na środę umówić się do fryzjera na podcięcie włosów, bo znów odrosły, a w piątek wybrać się do kina na kolejny nowy film, który grają, bo co piątek grają coś nowego.