Opublikowano

2023 ✕ filmy

2023
nie goniłem w tym roku za głośnymi premierami, ale zupełnie naturalnie w ciągu sezonu udało mi się obejrzeć więcej zasługujących na wspomnienie filmów, niż mieści ta skromna lista; nie potrafię ułożyć pierwszej trójki — dawno nie zdarzyło mi się tak, bym w jednym roku doświadczył trzech tak wspaniałych (goat tier) filmów i absolutnie nie potrafił zestawić ich razem — ostatecznie na szczyt dałem ten, na który najbardziej czekałem i na który poszedłem do kina po raz drugi, by móc się nim jeszcze nacieszyć


filmy x 2023

20.

chłopi reż. dk & hugh welchman

po pięknym, ale pustym „vincencie” podchodziłem do tego filmu z dużą rezerwą; tymczasem to bardzo godna adaptacja uwspółcześniająca tempo, ale oddająca ducha powieści; są emocje i jest substancja, a malarska forma nie tylko nie ciąży tej historii, ale wręcz ją uwypukla


filmy x 2023

19.

inshallah a boy reż. amjad al-rasheed

przeczołgali mnie przez morze beznadziei i bezsilności, oszczędzając jednak patosu; znakomity dramat społeczno-sądowy w stylu farhadiego z metafizycznym twistem


filmy x 2023

18.

river, nagarenaide yo reż. junta yamaguchi

szalona pętla czasu w kameralnej odsłonie z niespodziewanym kosmicznym twistem; doskonale miesza różne komediowe formuły


filmy x 2023

17.

pianoforte reż. jakub piątek

kulisy mitycznej olimpiady dla pianistów nie dowożą żadnych sensacji, ale przedstawione tu historie zwycięzców i przegranych działają na emocje i wyobraźnię


filmy x 2023

16.

no hard feelings reż. gene stupnitsky

absolutnie absurdalnie głupi, ale lawrence niesie ten post-slapstick i kaprawe one-linery; film choć dość przewidywalny, jest i zabawny, i dobroduszny; mój typ w kategorii: weekendowa komedia do odreagowania po trudnym tygodniu


filmy x 2023

15.

totsukuni no shōjo reż. yutaro kubo / satomi maiya

kim jest inny? i dlaczego się go boimy? być może to nasz strach stanowi prawdziwą zarazę; pięknie zrealizowana archetypiczna opowieść o relacji, która narodziła się pomimo wszystko


filmy x 2023

14.

dream scenario reż. kristoffer borgli

absurdalne komediowe zawiązanie to punkt wyjścia do skonfrontowania się z kondycją współczesnych społeczeństw; poczucie humoru suche, tak jak lubię, cage kriperski ponad wszelkie normy i nareszcie całkiem dobry (przez lata go hejtowałem, ale zwracam honor — także przez rolę draculi w „renfieldzie”)


filmy x 2023

13.

killers of the flower moon reż. martin scorsese

po przepotwornie nudnym „irlandczyku” bałem się bardzo tego scorsese, a tymczasem okazał się nie tylko wartki i wielowątkowy, ale zostawił po sobie ślad we mnie — bardzo udany mariaż


filmy x 2023

12.

oppenheimer reż. christopher nolan

nie jestem nolanowcem i z tej perspektywy myślę, że może to faktycznie najlepszy nolan? potrójnie poprowadzona historia robi robotę i w trakcie 3-godzinnego seansu wciąż czymś intryguje, nie przebodźcowując widza; to więcej niż solidny hollywoodzki biopic — jest w tym kinie coś klasycznego i coś, co jest w stanie porwać tłumy; cieszę się, że nolan nie opowiedział tej historii bezpośrednio; zarówno jej wewnętrzne inklinacje polityczne, jak i niedające się przemilczeć konsekwencje moralne musiały tu wybrzmieć i ostatecznie wybrzmiały głośniej niż eksplozja trinity, o której tyle się rozpisywano


filmy x 2023

11.

poor things reż. yórgos lánthimos

stymulujący kreatywnie seans; podobał mi się zwłaszcza ten arthouse’owy powab sam w sobie napęczniały od kontekstów, ale ta szalona historia też jest warta uwagi jako taka


filmy x 2023

10.

all the beauty and the bloodshed reż. laura poitras

poruszające studium człowieczeństwa; film fenomenalnie przeplata dwie historie: burzliwą biografię artystki i jej obecne działania aktywistyczne, czyniąc z tej dychotomii wielki atut; dużo myślałem i rozmawiałem o tym filmie po seansie; polecam go zobaczyć w kontekście trwającej do dziś epidemii opioidów


filmy x 2023

9.

the zone of interest reż. jonathan glazer

przerażająca powszedniość ludobójstwa; makabryczna rajska przystań u wrót piekieł pokazana z humanistyczną wyobraźnią w myśl zasady, że często mniej znaczy więcej


filmy x 2023

8.

kaibutsu reż. hirokazu horeeda

lekko melodramatyczny, ale koreeda mistrzowsko dodaje kolejne perspektywy tej samej historii, odkrywając niewygodną dla wszystkich prawdę o tytułowym potworze


filmy x 2023

7.

anatomie d’une chute reż. justine triet

prosta, ale angażująca fabularnie, emocjonalnie i moralnie historia do samego końca niezadowalająca się banałem; bardzo kompetentne kino ze wspaniałą, magnetyzującą rolą sandry hüller


filmy x 2023

6.

das lehrerzimmer reż. ilker çatak

mimo prostego anturażu twórcy budują trzymającą w napięciu, złożoną moralnie i społecznie intrygę; to dość sterylna, ale adekwatna realizacja z doskonałą obsadą


filmy x 2023

5.

how to have sex reż. molly manning walker

to niestety chyba jeden z najszerzej niezrozumianych filmów zeszłego roku; może dlatego, że poprowadzony jest wartko, pod górkę i nie zadowala się prostymi rozwiązaniami; w centrum dość prostolinijnej kanwy fabularnej stawia jednak ważne pytania w bardzo rzeczywistym kontekście — w świecie niby post-#metoo, ale jednak tak bardzo poza nim


filmy x 2023

4.

perfect days reż. wim wenders

wenders nigdy szczególnie mnie nie zainteresował ani nie poruszył — aż do teraz; nie wiedziałem, jak bardzo potrzebowałem tego filmu — wyzbytej cynizmu medytacyjnej afirmacji życiowej równowagi i prostych codziennych rytuałów


filmy x 2023

3.

the holdovers reż. alexander payne

trochę jakby „breakfast club” osadzono w latach 70. w święta, ale nawet lepiej! błyskotliwe, bardzo zabawne, a jednocześnie przytulne kino, w którym intelektualne punchline’y nie sabotują emocji; wspaniały seans, jedno z moich najlepszych kinowych doświadczeń ostatnich lat


filmy x 2023

2.

all of us strangers reż. andrew haigh

absolutnie rozdzierający, a jednocześnie pod każdym względem magiczny — wspaniałe zdjęcia nie są tu kamuflażem, ale rozwinięciem mocnej historii z fantastycznym twistem, który nie jest tylko wymysłem twórców, ale rzeczywiście zmienia postrzeganie świata — i bohaterów, i widza; nie pamiętam drugiego filmu, w którym zawarto by tyle czułości


filmy x 2023

1.

kimitachi wa dou ikiru ka? reż. hayao miyazaki

„spirited away” spotyka „galactic railroad” sugiiego; miyazaki po mistrzowsku łączy znajome elementy z metafizycznymi zagadkami, które do interpretacji pozostawia widzom — to mocne, ale zniuansowane pożegnanie z publicznością i podsumowanie bogatego dorobku studia ghibli; jedno z wielkich kinowych przeżyć, które będę wspomniał przez długie lata; będę tęsknił, sensei!

Opublikowano

2022 ✕ filmy

2022
tradycyjnie zamknąłem swoją listę przed oscarowymi rozstrzygnięciami, nie zdążyłem tylko z publikacją, łudząc się, że w weekend uda mi się zobaczyć jeszcze coś, co mnie oczaruje i zwali z nóg (patrzę na ciebie, „inu-oh”, ech), ale tego nie da się zaplanować; postanowiłem nie narzekać drugi rok z rzędu, że kino mniej mnie cieszy, a ja zmieniam się w grzyba, bo to chyba wcale jednak nie prawda; widziałem w minionym roku całkiem wiele dobrych filmów, które może nie zmieniły mojego życia, ale ujęły na różne sposoby i z przyjemnością wybrałem najciekawszą dwudziestkę poniżej; trochę mi głupio, że nie jestem w tym roku w awangardzie, a raczej płynę na jednej łódce z akademią i rzeszą domorosłych krytyków, no ale nie jestem i już; note to self na najbliższy rok — oglądać więcej kina nieanglojęzycznego


filmy x 2022

20.

navalny reż. daniel roher

było o tym dokumencie głośno i dobrze, bo odsłania kulisy bulwersującej historii, którą ogląda się jak niezły thriller, z tym, że inaczej niż w kinie fabularnym w epilogu to źli goście pozostają górą


filmy x 2022

19.

bodies bodies bodies reż. halina reijn

whodunit na miarę generacji post-millenialsów; zarówno intryga, kto zabił, jak i wynurzenia bohaterów są naprawdę zajmujące; prezentuje ciekawe podejście do kina gatunkowego na wielu poziomach


filmy x 2022

18.

the humans reż. stephen karam

metafizyczny rodzinny dramat kameralny, który błyskotliwie dekonstruuje sprawdzony format; zdezorientował mnie i zafascynował jednocześnie, otwierając tę z początku przyziemną historię na zupełnie nieprzewidywalne interpretacje


filmy x 2022

17.

she said reż. maria schrader

to kolejna kopia „wszystkich ludzi prezydenta”, prawda, zrealizowana dość bezpiecznie, ale z animuszem i doskonałymi rolami głównymi, poruszająca okoliczności wielkiego hollywoodzkiego skandalu, którego pokłosie rozpoczęło nowy rozdział w historii zachodnich społeczeństw; mimo tego, a może właśnie dlatego jako kino śledcze trzyma w napięciu do samego końca


filmy x 2022

16.

living reż. oliver hermanus

adaptacja hermanusa nie dorównuje tej kurosawy, ale też nie rywalizuje z nią bezpośrednio; nighy i wood niosą tę klasyczną feel good historię swoimi rolami, a dbałość o detale i bardzo wysmakowane zdjęcia dopełniają to filmowe doświadczenie


filmy x 2022

15.

women talking reż. sarah polley

nieoczekiwany przez nikogo teatr telewizji w stodole z mocnymi rolami kobiecymi, wymagający uwagi, ale dający wiele w zamian; uwiódł mnie tym, jak cierpliwie i dobitnie stawia pytania i szuka na nie odpowiedzi; okoliczności historii są całkiem nietypowe, ale dający jej podwaliny manifest zupełnie uniwersalny


filmy x 2022

14.

rimini reż. ulrich seidl

tęskniłem za takim seidlem — zabawnym i tragicznym, wprawiającym w osłupienie, testującym granice widza i wpędzający go w melancholię po seansie


filmy x 2022

13.

heeojil gyeolsim reż. park chan-wook

odurza zabawami perspektywą i imponuje drobiazgowością; równie dobrze mógłby się skończyć się w połowie, ale po koreańsku dodaje kolejną warstwę do tej kryminalnej telenoweli; świetny emocjonalny i stylistyczny rollercoaster, choć nie zdziwię się, jeśli ktoś uzna go za przedobrzony


filmy x 2022

12.

everything everywhere all at once reż. dan kwan / daniel scheinert

na początku mnie przytłoczył, ale od pewnego momentu już wyłącznie fascynował; absolutnie szalony w swojej spektakularności, ale w tym szaleństwie jest metoda; rozkoszne meta-bizancjum meta-kina


filmy x 2022

11.

good luck to you, leo grande reż. sophie hyde

kameralny komediodramat o seksie i relacjach ogólnie błyskotliwie rozpisany pomiędzy dwie zasadniczo różne perspektywy i znakomicie odegrany przez thompson i mccormacka


filmy x 2022

10.

hanabata mitai na koi o shita reż. nobuhiro doi

mój ulubiony zeszłoroczny rom-kom to rozczulająca historia pewnej nieoczekiwanej miłości i opowieść o przemijającej młodości przedstawiona z lekkością na tle popkulturowej mozaiki współczesnej japonii


filmy x 2022

9.

kurak günler reż. emir alper

prowadzony po wertepach i nie bez potknięć thriller społeczno-polityczny, który sprawił, że klimatyzowaną salę kinową wypełnił doskwierający skwar; uniwersalna historia o idealizmie stłamszonym przez system, z nieco nieoczekiwanym rozwinięciem i kilkoma elementami puzzli pozostawionymi do ułożenia widzowi


filmy x 2022

8.

the whale reż. darren aronofsky

kameralne dramaty o złożonej problematyce moralnej to chyba moje ulubione kino; nawet aronofsky wyszedł z tego cało, choć jak zwykle kilkakrotnie przeszarżował, wyciskając ze mnie łzy chwytami poniżej pasa; mimo tych mankamentów to być może najbardziej czuła odsłona jego kinematografii; znakomite role chau i frasera


filmy x 2022

7.

holy spider reż. ali abbasi

szczerze mnie zaskoczyło, gdy w pewnym momencie to morderca stał się głównym bohaterem tej historii, ale pomimo tego napięcie nie opadło do samego końca, zmieniając zgoła charakter filmu z dreszczowca w społecznie wrażliwy dramat sądowy; to złożone i stymulujące intelektualnie kino


filmy x 2022

6.

kūhaku reż. keisuke yoshida

emocjonalna dekonstrukcja pokłosia przypadkowej tragedii, gdy pod kołami ciężarówki ginie uczennica; realistycznie przedstawia i konfrontuje różne postawy, nie wartościując ich nadto i pozwalając widzowi na własny osąd sytuacji; mocny dramat społeczny


filmy x 2022

5.

triangle of sadness reż. ruben östlund

był bardziej dosłowny, niż sobie życzyłem, ale też być może dlatego wrył mi się w pamięć bardziej niż jakikolwiek inny zeszłoroczny film; można go nazwać europejską odpowiedzią na „parasite”, bo porusza ten sam temat klasowych nierówności we współczesnych społeczeństwach, a by je widzom unaocznić korzysta z podobnych narzędzi, odwracając zależności między bohaterami; to niewątpliwie dobre i wyraziste kino, nawet jeśli niepozbawione pewnych mankamentów


filmy x 2022

4.

broker reż. hirokazu horeeda

koreańska reżyserska przygoda koreedy jest jednocześnie zwykła i niezwykła; podobnie jak w „złodziejaszkach” wciąż z czułością pochyla się nad wykluczonymi społecznie, oddając im głos i przywracając, przynajmniej symbolicznie, na kliszy filmowej poczucie sprawczości; taką historię handlarzy dziećmi trudno sobie wyobrazić i po to właśnie mamy kino!


filmy x 2022

3.

tár reż. todd field

pomimo dość hermetycznego anturażu doskonale opowiada uniwersalną historię nadużyć władzy w zachodnich postspołeczeństwach, nie oceniając wprost swojej bohaterki, za to kreśląc zniuansowany kontekst jej historii


filmy x 2022

2.

the fabelmans reż. steven spielberg

chociaż spielberg był prawdopodobnie pierwszym reżyserem, którego umiałem nazwać jako dziecko, nigdy nie poczułem, że jego kino jest naprawdę dla mnie, aż do przypadkowego seansu „fabelmanów” na początku roku, gdy oczarował mnie tym bardzo klasycznym dramatem rodzinnym — bliskim, ciepłym, świadomym siebie, nieuciekającym od hollywoodzkich banałów, ale potrafiącym obrócić je na swoją korzyść; oglądałem go z zapartym tchem, być może ze względu na osobisty quasi-biograficzny charakter, ten mityczny składnik „x”, coś, czego zwyczajnie nie da się sfingować


filmy x 2022

1.

marcel the shell with shoes on reż. dean fleischer-camp

to kuriozalny wybór na ulubiony film roku, wiem, ale emocje wzięły górę i chociaż nie przemyślałem tego najlepiej, absolutnie się nie wstydzę; mam bowiem poczucie, że cholernie potrzebujemy w całym naszym (często nieuświadomionym) codziennym cynizmie właśnie marcela muszelki liczącego upływ czasu w opadających liściach i kiełkujących pączkach; marcel pozowlił mi przez chwilę spojrzeć na własne życie z innej perspektywy i naprawdę chciałbym, żeby został w nim na dłużej

Opublikowano

2021 ✕ filmy

2021

czy to ja próchnieję, czy to poziom zeszłorocznych filmów w dużej ogólności spadł z pieca na łeb? mam wrażenie, że chętniej i częściej oglądałem nowe produkcje niż w roku obiegłym, a jednocześnie więcej było rozczarowań i rzeczy zupełnie średnich — no, powiedzmy, przyzwoitych; okroiłem więc zeszłoroczną dwudziestkę do kryzysowej piętnastki, ku przestrodze nadchodzącym produkcjom; wyszła mi mimo wszystko całkiem ładna lista od andersona do andersona


filmy x 2021

15.

the french dispatch of the liberty, kansas evening sun reż. wes anderson

stęskniłem się za wesem andersonem, za jego pastelową plastycznością i humorem, a to jest trochę honorable mention, bo opowiadania zawarte w tym filmie są trochę nierówne; były jednak przynajmniej dwa (te kolorowe, a jakże), które zapamiętam na długie lata; sama koncepcja, realizacja i dowcip wyborne


filmy x 2021

14.

subarashiki sekai reż. miwa nishikawa

realia resocjalizacji w silnie ostracyzującym japońskim społeczeństwie z uroczym bohaterem i optymistycznym rozwinięciem, ale bez popadania w odrealnioną ekstazę, czyli jak dobrze zrobić film, który mówi nam coś o nas samych przez pryzmat, którego nie znamy, zamiast kroić kolejny feel good bajcik, bo była okazja


filmy x 2021

13.

c’mon c’mon reż. mike mills

ciepełko! phoenix i norman stworzyli fantastyczny ekranowy duet i omówili przy współudziale widzów wspólne traumy i nadzieje, niewątpliwie budując nas na nowo; feel good, ale nie bajcik


filmy x 2021

12.

the lost daughter reż. maggie gyllenhaal

postać coleman w całym jej nagłym dramatycznym rozdarciu jest cudownie frapująca; doceniam to, jak budowano akcje i przed jakimi dylematami nas postawiono — jest w tej obyczajówce coś z thrillera, co podsycało zainteresowanie do samego końca; sam skończyłem ten seans z gonitwą myśli, które niełatwo byłoby mi to zebrać, ale czuję się ubogacony


filmy x 2021

11.

apenas el sol reż. arami ullón

słońce to ostatnie, czego biali nie uważają za swoją własność — poruszająca historia współczesnej kolonizacji ayoreo w paragwaju opowiedziana przez nich samych


filmy x 2021

10.

drive my car reż. ryūsuke hamaguchi

murakami wreszcie doczekał się adaptacji adekwatnie tłumaczącej jego wrażliwość na język filmu; to osobliwe studium żałoby, któremu warto dać szansę — bynajmniej nie dlatego, że zachodni krytycy gwarnie rzucili się na ekranizację hamaguchiego


filmy x 2021

9.

dune: part one reż. denis villeneuve

malkontenci mówią, że diunę odarto z filozoficznej otoczki, która była fundamentem powieści; mógłbym rzucić się na sagę herberta i dołączyć do tego chóru, ale wolę po linii najmniejszego oporu cieszyć się ujmującą estetyką i wciągającą fabułą tej najlepszej w tym wieku części „gwiezdnych wojen”


filmy x 2021

8.

honki no shirushi reż. kōji fukada

me-ro-do-ra-ma! 4 godziny telenoweli o podporządkowaniu życia niewyjaśnionej fascynacji wcale się nie dłużą, bo fukada zabiera nas na turbo-emo-roller-coaster; to jedno z moich najprzyjemniejszych kinowych przeżyć minionego roku, nawet pomimo ostatecznej jałowości całego tego seansu — bawiłem się wyśmienicie


filmy x 2021

7.

a thousand cuts reż. ramona s. diaz

zanim jeszcze maria ressa odebrała w zeszłym roku pokojowego nobla, zrealizowano ten dokument otwierający oczy na to, jak rozwój mediów cyfrowych przez postępującą dezinformację sprzyja rozpadowi demokracji; na filipinach czy w polsce, to ta sama historia; warto wyjrzeć poza lokalną bańkę, notując różnice i podobieństwa


filmy x 2021

6.

the tragedy of macbeth reż. joel coen

najpiękniejszy wizualnie film, jak widziałem od lat; adaptacja klasycznego dramatu zrealizowana z rozmachem i kameralnie zarazem, z szacunkiem do tekstu i widowni oddaje szekspirowi to, co szekspira; mało jest historii bliższych człowieczeństwu niż ta, a ta interpretacja coena i mcdormand znakomicie to podkreśla, nawet mimo pewnych mankamentów na drugim planie


filmy x 2021

5.

verdens verste menneske reż. joachim trier

pięknie ogląda się kino, które wie, że jest kinem i umie to wykorzystać, a jednocześnie przedstawia tak lekko i urokliwie zupełnie życiową historię; rel i wtf tańczą tu nóżka w nóżkę aż miło, ale przecież o to chodzi właśnie w kinie, takie filmy pamiętamy, z nimi sympatyzujemy najbardziej


filmy x 2021

4.

gūzen to sōzō reż. ryūsuke hamaguchi

trzy średnie metraże, których punktem wyjścia są szczerość oraz emocje, które wywołuje i ich konsekwencje; hamaguchi w bardzo kameralnym, post-teatralnym anturażu fantastycznie buduje historie, którym nie brakuje meritum i katharsis; zwłaszcza ostatnia opowieść uderza mocno; jeśli z zeszłym roku płakałem na jakimś filmie, to na pewno na tym


filmy x 2021

3.

flugt reż. jonas poher rasmussen

odważnie przełamuje medialną narrację o ludzkich masach, w intymnej rozmowie unaoczniając widzowi koszmar doświadczenia uchodźstwa; animowana forma nie tylko mu nie ciąży, ale potrafi w dokumentalnym duchu pokazać, to, co zazwyczaj pozostaje niewidziane; jednocześnie wciągający i terapeutyczny


filmy x 2021

2.

ghahreman reż. asghar farhadi

najwyraźniej farhadi wyczerpał już zainteresowanie zachodu swoim kinem, zupełnie niesłusznie, bo to jego najlepszy film; dynamicznie opowiedziana historia uderzająca złożonością problematyki moralnej; o tym, że prawda i człowiek to zbyt często jedynie dodatek do społecznej gry pozorów


filmy x 2021

1.

licorice pizza reż. paul thomas anderson

oto kino! i moja nowa ulubiona historia miłosna! zrealizowana z humorem i fantazją, ale bez retuszu szalona karuzela, z której przykro było mi schodzić; oczyszczające metatekstualne doświadczenie filmowe, którego najwyraźniej potrzebowalem jak powietrza

Opublikowano

2020 ✕ filmy

2020

już myślałem, że w tym roku żadnych wyborów filmowych z mojej strony nie będzie, bo zeszły rok był bezprecedensowym kryzysem kinowym, za którym jakoś naturalnie przyszło znużenie formą filmu jako taką; znużenie, którego nie potrafię wyjaśnić — może kino było dla mnie bardziej formą socjalizacji aniżeli ucieczki? a może właśnie było formą ucieczki i z tej roli wygryzła je bez skrupułów sama pandemia? potrafiłem natomiast je odczuć, bo wiem, że oglądałem mniej; ale była to też sinusoida, z tygodniami jakichś szczeniackich wypieków na policzkach, że można już obejrzeć to czy tamto; rozdanie oscarów zawsze motywuje mnie, by ostatecznie rok filmowo zamknąć, a to prymitywne zestawienie to jedyny sposób, by jakoś symbolicznie tego dokonać

„no to dokonuję”, pomyślałem rano w przededniu rozdania nagród amerykańskiej akademii (to ostatni dzwonek), a teraz siadając do komputera, by jakoś uczciwie to zebrać (a filmy na tej liście to przedział między 2019 a 2021 rokiem), sam bardzo się zdziwiłem, że aż tyle widziałem od poprzedniego zestawienia względnie świeżych rzeczy, które jakoś ze mną nadal rezonują i z jakiegoś powodu chcę je polecić i zapisać tutaj — bo to jest moje główne kryterium wyboru i cel tego podsumowania zarazem; z racji że minęło prawie pięć kwartałów (a nie jak zazwyczaj cztery) wybrałem aż dwadzieścia tytułów ze świadomością, że to, co mi umknęło, być może znajdzie tu swoje miejsce za rok


2020

20.

été 85 reż. françois ozon

ozon jak zwykle zręcznie balansuje na granicy i dostarcza na kilku poziomach; to albo kiczowaty pastisz „call me by your name” może nawet 80sowego rohmera, albo nieznośny melodramat — co kto woli; meandrując między sentymentalizmem i absurdem, prowokuje do zajęcia stanowiska zarówno względem przedstawionej historii, jak i niejednoznacznej formy


2020

19.

lekcja miłości reż. katarzyna mateja / małgorzata goliszewska

z empatią o zrywaniu kręgu przemocy, miłości do siebie i innych oraz o tym, że nigdy nie jest za późno na zmiany; wzruszający, bezpretensjonalny i pozytywny dokument oglądany już w ogniu pandemii z jakąś nadzieją na odzyskanie normalności w sercu


2020

18.

nomadland reż. chloé zhao

ludzkie studium zagubienia w żałobie przyjmującego formę nieustannej wędrówki; frances mcdormand jak zwykle fenomenalna, tło chloé zhao niemal dokumentalne, film-medytacja, w którym na drodze do pełni szczęścia stoi obrzydliwie sentymentalna muzyka


2020

17.

crip camp: a disability revolution reż. nicole newnham / jim lebrecht

to flm z tych, które pokazują, jak przełamywać słabości i postawić na swoim; historia jak w wychowankach hippisowskiego obozu dla osób z niepełnosprawnościami narodził się bunt wobec niekrytej instytucjonalnej odrazy; budujący i empatyczny


2020

16.

never rarely sometimes always reż. eliza hittman

z empatią i realizmem o traumie niechcianej nastoletniej ciąży; bohaterki spojrzeniami wyrażają tu więcej niż w innych filmach całe ścieżki dialogowe; warto niezależnie od poglądu na sprawę


2020

15.

welcome to chechnya reż. david france

ważny film, który przede wszystkim ma naświetlić proceder prześladowań gejów w czeczenii; mimo braku formalnych fajerwerków, ogląda się go jak na szpilkach; szkoda, że amerykańska akademia nie znalazła dla niego miejsca w gronie nominowanych dokumentów; świat powinien o tym usłyszeć i zareagować


2020

14.

better days reż. derek tsang

to jedna z tych nieprawdopodobnych historii, które tak kochamy w kinie; zrealizowana ze zrozumieniem opowieść maltretowanej w szkole dziewczynki, która w chińskim krzywym zwierciadle przybiera obrót zupełnie szalony; ogląda się to wszystko z zapartym tchem i narastającym w widzu poczuciem sprawiedliwości społecznej; tsang mógł co prawda skończyć go kwadrans wcześniej, ale nawet to wybaczam


2020

13.

tenki no ko reż. makoto shinkai

makoto shinkai nigdy nie zastąpi produkcji ghibli, ale po latach suszy (ze strony miyazakiego i spółki) oraz nauki na własnych błędach, potrafi zaspokoić to samo pragnienie — beztroskiej, szalonej animowanej przygody; jest przy tym trochę naiwny i oparty na dosyć podstawowych emocjach, ale przepiękna realizacja i fantastyczna dynamika chwytają za serce; do wymiany niestety pozbawiona wyczucia ścieżka dźwiękowa


2020

12.

spaceship earth reż. matt wolf

jeśli nie słyszeliście historii tego projektu, gdy w latach 90. próbowano w warunkach izolacji od świata zewnętrznego odtworzyć w miniaturze ziemskie ekosystemy, pisałem o tym dość obszernie w zeszłym roku w tekście o książce bucky’ego fullera, która całe to szaleństwo zainspirowała; temat jest fascynujący i kompetentnie to uchwycono, choć może nie do końca wyczerpano — to motyw co najmniej na serial; sam film natomiast robi wrażenie linearnością akcji przywodzącą na myśl kino fabularne; polecam wszystkim, którzy nie boją się wyjść poza schemat


2020

11.

ema reż. pablo larraín

to jeden z tych seansów, podczas których stopniowo coraz bardziej i bardziej nienawidzi się głównych bohaterów, reżysera i scenarzysty, ale które jednak swoim tempem i pokrętną ścieżką zmierzają ku czemuś, co pozwala te emocje uwolnić, a ich dotychczasowe miejsce zająć poczuciem jakiegoś spełnienia


2020

10.

palm springs reż. max barbakow

jakkolwiek uwielbiam samberga, nie sądziłem, że będzie mi jeszcze dane obejrzeć z nim film, który uznam za dobry, a palm springs jest nie tylko dobre, ale wciągające, odstresowujące i niegłupie; to trochę taki dzień świstaka dla milenialsów, z chwilą na refleksję i masą humoru; dawno nie oglądałem bardziej udanej komedii


2020

9.

sound of metal reż. darius marder

zrealizowany z realizmem i empatią, które unaoczniają widzowi osobistą tragedię bohatera, ale bez wpadania w pułapkę sentymentalizmu czy melodramy; warto tę historię poznać, poczuć ją i usłyszeć; nie oscarowy bait, raczej niespodziewany zwrot akcji w nominacjach tegorocznego rozdania


2020

8.

black bear reż. lawrence michael levine

nabrałem się, przyznaję, sam nie wiem, na co, ale mam wrażenie, że dawno nie oglądałem kina, które podeszłoby mnie w tak nieoczywisty sposób; obie części filmu uzupełniają się wzajemnie, tworząc fascynującą mapę znaczeń oddającą wybrzmiewające mi w głowie do dziś słowa bohaterki, że istnieją myśli, które można wyrazić tylko w formie filmu


2020

7.

sorry we missed you reż. ken loach

wyrzut sumienia zeszłorocznego zestawienia, wówczas z bólem odłożony na później, znalazł u mnie miejsce rok później; janerka śpiewał kiedyś, że potrzeba więcej lol (które chcą zmieniać świat), a ja muszę tę myśl przekręcić, potrzeba więcej loachów; brytyjski twórca bez hiperbolizacji, ale z empatią pokazuje twardą codzienność rodziny robotniczej, na drugim planie piętnując nadużycia bezdusznego systemu; mocne kino


2020

6.

colectiv reż. alexander nanau

pojawiło się w filmie sformułowanie „węzeł gordyjski” i ono najbardziej trafnie opisuje to, co działo się w systemie opieki zdrowotnej w rumunii w czasach pożaru klubu colectiv w 2015 (i zapewne nadal trwa) — system stworzony, by karmić sytych kosztem tych w potrzebie; fenomenalne kino śledcze i obraz bezsilności tych, którzy próbują coś zmienić; niestety nie trudno zobaczyć w nim odbicie naszego polskiego podwórka


2020

5.

portrait de la jeune fille en feu reż. céline sciamma

kolejny film przegapiony przed rokiem, przywrócił mi ochotę na kino w minione wakacje; nieśpieszny, ale gęsty, bogaty w ponadczasowe konteksty i wątki; zrealizowany z malarską gracją, ale bez posągowej dostojności; doczekał się zresztą w tym roku mniej zajmującego naśladowcy w postaci filmu amonit


2020

4.

promising young woman reż. emerald fennell

rozkosznie metapopkulturowe kino rape and revange pełną gębą, w którym dla pogłębienia efektu zarówno „rape”, jak i „revange” wykorzystano piosenkę paris hilton; moja przyjaciółka nazwała go nadzwyczaj trafnie kwaśnym cukierkiem, który w kolorowym papierku skrywa zawartość, którą nie każdy będzie w stanie przełknąć; dobre i ważne kino


2020

3.

the father reż. florian zeller

teatr telewizji z dwiema fenomenalnymi rolami głównymi; mimo pewnej przewidywalności udało się zellerowi pokazać temat, od strony której nie ujęto jeszcze tak zręcznie w filmie live action; rezonuje ze mną do dziś, może dlatego, że w gestach i słowach hopkinsa dostrzegłem rysy mojej nieżyjącej babci?


2020

2.

zabij to i wyjedź z tego miasta reż. mariusz wilczyński

afirmacja brzydoty i groteski jako ostatnia deska ratunku starzejącego się łodzianina; obrośnięty licznymi legendami jeszcze na długo przed przesuwaną w nieskończoność premierą surrealistyczny trip o przemijaniu narysowany kreską czołówki miliarda w rozumie; ktoś napisał w sieci i zebrał przy tym wielki poklask, że to definicja kina dla boomerów; jeśli tak, mogę być boomerem, bo mnie ten film z całym swoim gorzkim bełkotliwym sentymentalizmem ujął na wielu poziomach; poczułem się jednością z brudem szarych ulic i brudem za paznokciami, i wszystkim tym, co na co dzień wolelibyśmy wyprzeć, a co jednak nas mimowolnie kształtuje i bez czego nie bylibyśmy nami


2020

1.

quo vadis, aida? reż. jasmila žbanić

bezsilność w obliczu wojny i biurokracji; dobitny portret natury ludzkiej; poniewiera widza, choć ani przez chwilę nie epatuje dosłowną brutalnością; esencja kina antywojennego; kładę na jednej półce obok idź i patrz i idę, i patrzę

Opublikowano

2019 ✕ filmy

2019

rzutem na taśmę kończę ubiegłoroczny sezon filmowy przed ceremonią nagród akademii — sporo było w nim pozytywnych doświadczeń kinowych, szczerych emocji, urzekających interpretacji, zachwycających detali; zdarzały się i rozczarowania, ale jak zwykle skupiam się na tym, co dobre i prezentuję własną listę filmowych polecajek

2019

15. luce

reż. julius onah

nieco zdystansowany, z pozoru sztampowy, ale wyjątkowo gęsty fabularnie dramat; przede wszystkim angażujący moralnie i intelektualnie; efekt podbija ben salisbury’ego i geoffa barrowa z portishead

2019

14. knives out

reż. rian johnson

bałem się, że rian johnson poleci tu guyem ritchie’m, ale na szczęście udźwignął ciężar gatunkowy whodunit, tworząc najlepszy film tego typu ostatnich 20 lat — barwny na wzór klasycznego „clue”, zabawny w całkiem błyskotliwy sposób i wciągający w niesztampową intrygę licznymi twistami fabularnymi

2019

13. il traditore

reż. marco bellocchio

udany dramat sądowy o bezprecedensowym procesie cosy nostry na przełomie lat 80./90.; zrobiony z rozmachem, ale bez efekciarstwa; czuć oddech mafii na plecach

2019

12. les misérables

reż. ladj ly

świeże spojrzenie na uniwersalną historię przemocy pokazaną z dokumentalistycznym zacięciem na paryskich przedmieściach przez analogię do victora hugo; mocny polifoniczny głos w dyskusji o wielokulturowości

2019

11. a beautiful day in the neighborhood

reż. marielle heller

choć vogel został tu trochę uproszczony psychologicznie, hanks portretuje pana rodgersa doskonale; no i przede wszystkim to taki czarujący i ciepły film, jakich chronicznie brakuje w na wskroś cynicznym świecie; wraz z dokumentalnym won’t you be my neighbor to wspaniałe podsumowanie dziedzictwa pana rodgersa

2019

10. matthias et maxime

reż. xavier dolan

slice of life, którego osią jest niefortunne zauroczenie skutkujące napięciem w życiu grupy przyjaciół; dolan opowiada o rzeczach ważnych, ważniejszych i zupełnie nieistotnych; zdecydowany powrót reżysera do znakomitej formy; jak zwykle robotę robią klimatyczne zdjęcia i fenomenalny soundtrack

2019

9. midsommar

reż. ari aster

dziwaczny, poetycki, chory, tajemniczy, abstrakcyjny, zabawny, przerażający, amerykański i europejski; the wicker man doczekał się godnego następcy; kolejny nieszablonowy film arego astera

2019

8. the report

reż. scott z. burns

koniec końców mimo wszystko „lubimy” amerykę właśnie za to, że takimi raportami i filmami próbuje rozliczać się sama ze sobą; na pograniczu dramatu śledczego i politycznego; choć kładzie nacisk na słowo, do samego końca trzyma w napięciu; kolejna znakomita rola adama drivera

2019

7. marriage story

reż. noah baumbach

gęsty i emocjonalny, oparty na niezłym scenariuszu i świetnej aktorskiej synergii drivera i johansson z doskonałymi kreacjami drugoplanowymi; kompetentne współczesne przedłużenie kramer vs. kramer, ale mniej intymne, niż miałem nadzieję, po wcześniejszych filmach baumbacha

2019

6. bacurau

reż. juliano dornelles, kleber mendonça filho

przywołuje duchy brazylijskiej tropicalii, przechodząc od naturalistycznej codzienności odludnego miasteczka do krwawej batalii lokalsów z najeźdźcami w tradycji kwaśnego westernu; wielowymiarowe, kolorowe, szalone kino!

2019

5. little women

reż. greta gerwig

pełna uroku i wigoru, choć pokaźnie przyprawiona nostalgią, świeża adaptacja najbardziej klasycznej spośród amerykańskich powieści; gerwig czuje alcott bardziej niż ktokolwiek we współczesnym hollywood — mimochodem wpisuje w tę doskonale znaną historię swoją własną; no i saoirse ronan to najlepsza możliwa jo!

2019

4. toy story 4

reż. josh cooley

prawie zapomniałem, jak kocham toy story, ale ten seans na szczęście odświeżył mi pamięć! śmiałem się i płakałem jak dziecko — cieszę się, że seria dorasta ze mną!

2019

3. boże ciało

reż. jan komasa

najlepszy polski film przynajmniej od czasu „idy”; moralnie i emocjonalnie złożony, grający symbolami, ale nienachalnie, szukający faktycznego sacrum w świecie profanum

2019

2. dolor y gloria

reż. pedro almodóvar

introspektywny, osobisty, wzruszający, wielowątkowy, poszukujący (i odnajdujący niby przypadkiem) powiązania między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością na wzór końca długiego dnia; najlepszy almodovar od volver, a może i w ogóle

2019

1. parasite

reż. bong joon-ho

prawdziwe pankinowe doświadczenie, z którym ostatecznie nie był w stanie rywalizować żaden inny obraz; pędzący emocjonalny rollercoaster; uniwersalna historia z nieprzewidywalną fabułą i niejednoznacznymi postaciami; współcześni nędznicy; cała przewrotna natura współczesnego kina koreańskiego w jednym filmie

Opublikowano

2018 ✕ filmy

2018

jak co roku przed rozdaniem oscarów dzielę się swoim luźnym podsumowaniem tego, co najciekawszego udało mi się zobaczyć w ciągu minionych dwunastu miesięcy; nie mam przemyśleń dotyczących ani kondycji kina, ani publiki, ani kierunku, w jakim zmierzają lub nie; wierzę, że jako widz, w natłoku premier, jestem w stanie mniej lub bardziej świadomie dotrzeć do wartościowych dla mnie tytułów, których kolaż stworzy satysfakcjonujący mnie obraz — zarys tego, jak wyglądał w zeszłym roku poniżej; note to self: wciąż niewybaczalnie nieobejrzane z mojej ścisłej watchlisty pozostają: foxtrot maoza i loro sorrentino ~ do pilnego nadrobienia

2018

20. under the silver lake

tajemnice silver lake reż. david robert mitchell

nieco go przeciągnięto, przez co nie trafił do widza, który miał go zobaczyć, a szkoda, bo z humorem i wprawą bawi się popkulturową żonglerką, traktując komiksową historię z pietyzmem klasycznego kina noir.

2018

19. eighth grade

reż. bo burnham

studium niezręczności, pozbawiony hollywoodzkiego makijażu, pokrzepiający i bardzo życiowy film o dorastaniu jako przekraczaniu własnych barier przy jednoczestnym nabieraniu dystansu do świata

2018

18. hereditary

dziedzictwo reż. ari aster

horror jak należy — pojebany jak lato z radiem; zaczyna się jak poprawny dramat psychologiczny, ale im dalej w las, tym wszystko bardziej staje na głowie, psując ją od wewnątrz

2018

17. searching

reż. aneesh chaganty

znakomity thriller, któreo akcję ryzykownie zamknięto na ekranie komputera, co, ze względu na doświadczenia pokolenia mediów społecznościowych, o dziwo nie tylko nie męczy widza, ale pogłębia dramaturgię i mocniej wciąga go w historię

2018

16. the miseducation of cameron post

złe wychowanie cameron post reż. desiree akhavan

mniej bajkowy niż love, simon, bardziej emocjonalnie angażujący od wykalkulowanego boy erased; mimo dość ryzykownego tematu pozostaje wyważony i raczej skłania widza do własnych przemyśleń niż podaje cokolwiek na tacy; zrealizowany w duchu najlepszego kina coming-of-age

2018

15. instant dreams

polaroid reż. willem baptist

fascynujący dokuesej o zaprzepaszczonym dziedzictwie zapomnianego wizjonera, rozwoju popkultury, roli sztuki i poszukiwaniu analogowej magii w cyfrowym świecie

2018

14. 「未来のミライ」

mirai reż. mamoru hosoda

fantazyjne rozwinięcie idei, że wszystko jest wszystkim — świat nie kończy się na nas samych, ale to się świetnie składa, bo możemy korzystać z doświadczeń innych i pomagać im własnymi; dydaktyzm i powtarzalność równoważą pierwszorzędna realizacja, dbałość o najdrobniejsze detale i znakomite piosenki tatsuro yamashity

2018

13. лето

lato reż. kiriłł sieriebriennikow

sieriebriennikow doskonale uchwycił istotę młodości, przedstawiając początki grupy kino w formie radzieckiego musicalu, czerpiącego garściami z tkanki kulturowej zachodu, ale zgoła inaczej niż hollywood

2018

12. the favourite

faworyta reż. jorgos lantimos

lanthimos zakłada kinu kostiumowemu własną maskę — kunsztownej realizacji i błyskotliwej intrygi; miłośnicy „amadeusza” i „lyndona” będą zachwyceni, a ja ściskam kciuki za oscary, bo w tym kontekście byłby to najgodniejszy wybór

2018

11. girl

reż. lukas dhont

wstrząsa wymagającą determinacji przeprawą głównej bohaterki, wycieńcza namacalnością bezwzględnej fizyczności, a na koniec miesza wszystkie tropy jedną sceną

2018

10. 버닝

płomienie reż. chang-dong lee

przeciągnięte wprowadzenie rekompensuje z nawiązką trzymającym w napięciu rozwinięciem, zwłaszcza że urzeczywistnia nim nakreśloną intrygę, do samego końca, nie dając się wytrącić z rytmu; stawia więcej pytań, niż podaje odpowiedzi, czym prowokuje i fascynuje

2018

9. won’t you be my neighbor?

reż. morgan neville

półtoragodzinna dawka uderzeniowa dobra instant; już samo obcowanie z fredem rogersem sprawia, że człowiek staje się bardziej empatyczny; laurka, ale zasłużona

2018

8. dogman

reż. matteo garrone

jeden z najbardziej fascynujących i najczęściej dyskutowanych filmów roku; dobre serce bohatera ewoluuje tu w oczach widza kolejno w naiwność, bezradność, głupotę, ale na tym nie poprzestaje, przechodząc w perwersyjne studium bezsensu.

2018

7. den skyldige

winni reż. gustav möller

pierwszorzędny thriller osadzony na wielu połączonych ze sobą planach, angażujący wyobraźnię widza dzięki fantastycznej pracy dźwiękowców i brawurowej roli jednego aktora.

2018

6. blackkklansman

czarne bractwo reż. spike lee

spike’a lee nieoczekiwany powrót do formy; umiejętnie łączy niełatwy temat dyskryminacji rasowej z absolutnie odjechaną fabułą pełną mięsistego humoru i jakże potrzebną dzisiaj nam wszystkim refleksją

2018

5. private life

życie prywatne reż. tamara jenkins

intymny, ale życiowy temat przedstawiony z wyczuciem, zrozumieniem, inteligencją, humorem; w bezpiecznej odległości i od kina niezależnego, i mainstreamu

2018

4. vice

reż. adam mckay

jest w tym wszystkim rozkoszna satyra żonglująca formatami i przerażający dokument o wielkiej polityce naszych czasów; i bale wyglądający jak chevy chase!

2018

3. 「万引き家族」

złodziejaszki reż. hirokazu koreeda

człowiek vs. państwo; koreeda z typowymi dla siebie empatią i ciepłem odpowiada na pytanie, czym jest rodzina — bez wahania i na przekór bezlitosnym biurokratom

2018

2. l’atelier

letnia szkoła życia reż. laurent cantet

w centrum stawia pewną nieokreśloną pustkę, którą trudno wypełnić, lecz ona sama bywa obezwładniająca, i niewysłowiony gniew, który dusi dialog w zarodku.

2018

1. climax

reż. gaspar noé

noé znów elektryzuje; zjada własny ogon, prawda, ale w znakomitym stylu — pełnokrwistym półtoragodzinnym zbiorowym bad tripem doprawionym hipnotyzującym bitem; kino totalne!

Opublikowano

2017: filmy

2017

Skoro uplotłem nikczemną tradycję z obnażania mojego plebejskiego gustu filmowego, po raz kolejny zobowiązany jestem siać zgorszenie wśród pasjonatów prawdziwego kina. Nie wiem, co to mówi o mnie, a co o kinie, ale miałem nie lada problem, aby zamknąć najlepiej wspominane przeze mnie filmy minionego roku (czyli między poprzednim a tym podsumowaniem) w cokolwiek domkniętą dziesiątkę.

2017

10. Zero Days

reż. Alex Gibney

Znakomity dokumentalny thriller kryminalny odkrywający kulisy wojen w cyberprzestrzeni mających wymierny wpływ na realny świat. Niczym nie ustępuje Citizenfour.

2017

9. The Florida Project

reż. Sean Baker

Wieczne wakacje amerykańskiego prekariatu. Poruszająca opowieść o dzieciństwie w purpurowym więzieniu między trapem, crackiem, seksem, przemocą a widmem bezdomności.

2017

8. The Meyerowitz Stories (New and Selected)

reż. Noah Baumbach

Ciepłe, kameralne kino rodzinne o dorastaniu w cieniu wymagającego ojca zrobione z dozą humoru i z potrzeby zrozumienia najbliższych.

2017

7. Happy End

reż. Michael Haneke

Haneke z lubością, ironią i lekkością przenika w środowisko francuskiej klasy wyższej. Na wiele sposobów bawi się przy tym współczesnością i bawi się świetnie. A ja (wbrew otaczającym mnie w sali kinowej malkontentom) bawiłem się świetnie razem z nim.

2017

6. I, Tonya

reż. Craig Gillespie

American dream gone white trash wrong — fantastycznie napisana i zagrana w konwencji czarnej komedii z mocnym wątkiem społecznym kontrowersyjna, ale warta opowiedzenia historia Tonyi Harding. Wzruszyła samego Sufjana Stevensa, który napisał dla Harding przepiękną piosenkę.

2017

5. L’amant double

reż. François Ozon

Ozon w tradycji Lyncha i Hitchcocka. Pożycza z Elle, Belle de jour i Rosemary’s Baby, tworząc swój własny estetety-makabryczny filmowy zawrót głowy.

2017

4. 「夜は短し歩けよ乙女」

reż. Masaaki Yuasa

Cały rok w ciągu jednej nocy. Fantazyjna laurka dla alkoholu w szalonym tempie mieszająca jawę i sen, przypadek i przeznaczenie, niewinność i frywolność.

2017

3. Phantom Thread

reż. Paul Thomas Anderson

Zdjęcia! Muzyka! Kostiumy! Wnętrza! Kwiaty! Aktorstwo! Ach! Mój ulubiony Anderson umiejscawia niełatwą miłość na skraju patologii w przepięknym świecie! Oglądałem w zachwycie!

2017

2. Three Billboards Outside Ebbing, Missouri

reż. Martin McDonagh

Wyborne post-rape-and-revenge, gdzie kulminacja dramatu i występku znajduje ujście w błyskotliwej czarnej komedii. Jeśli amerykańskie kino, to właśnie takie.

2017

1. Нелюбовь

reż. Andriej Zwiagincew

Zwiagincew nakręcił kolejny film totalny! Dopracowane w detalach metakino o największym problemie współczesnego człowieka — nieumiejętności kochania.

Opublikowano

39. Studio Ghibli

99 najfajniejszych rzeczy

39. Studio Ghibli

O ile Kermit uczył mnie, jak być dorosłym, kiedy jeszcze byłem dzieckiem, o tyle obcowanie z filmami przesławnego (wielu pewnie w tym miejscu wtrąciłoby — przecenianego) Studia Ghibli uczyniło dla mnie wartość z nauki zupełnie przeciwstawnej — a mianowicie, jak nie zapomnieć jak być dzieckiem, wchodząc w dorosłość. Chciałem już niemalże użyć sformułowania „będąc dorosłym”, ale na szczęście ugryzłem się w palec i zakrwawiłem całą klawiaturę, dzięki czemu zyskałem na czasie i przemyślałem wszystko, zanim pozwoliłem realnej, poważnej dorosłości, takiej w spodniach na kant z melonikiem, laską i binoklem, wślizgnąć się do mojego życia. Mogę przystać na Kurtka zrównoważonego, odpowiedzialnego, nawet racjonalnego, ale nie dam sobie rzucać w twarz powagą i dorosłością — są granice. Te wyznaczają dla mnie w pewnych sferach właśnie filmy Studia Ghibli, które nawet jeśli mierzą się z moim ulubionym filmowym motywem we wszechświecie, tzn. z wchodzeniem w dorosłość (OK, przyznaję, mam słabość do cudownie ożywających w ostatniej scenie horroru czy thrillera złoczyńców, którzy w nagłym przypływie życie sięgają po spluwę, łopatę albo po prostu gryzą naszego bohatera w kostkę, ale jednak), robią to z dozą fantazyjnego marzycielstwa, którego tak często brakuje nam w życiu. Jakiś czas temu wróciłem do domu bardzo zmarnowany i pomyślałem o ile łatwiej byłoby mi być taką właśnie postacią ze Spirited Away. Owszem, światem duchów rządzi tam zła wiedźma, rodzice zostają zamienieni w świnie, a ty musisz oddać jeden znak ze swojego imienia (szczęśliwie japońska transkrypcja Kurtka, czyli クルテック ma ich aż nadto i gdyby pozbyć się jednego czy dwóch może dałoby się ją nawet sensownie zapisać jakimś fantazyjnym kanji), ale nie ma tego złego — twoim najlepszym ziomem jest przemieniający się w latającego smoka bóg rzeki Nigihayami Kohaku, a wszystko ostatecznie kończy się szczęśliwie — how cool is that?

I można z tą informacją zrobić tak naprawdę dwie rzeczy. Sposób Kurtka: zwinąć się w kłębek i płakać, zapadając się głęboko w świat marzeń na godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata. Ale jest też drugi sposób — dla niektórych trudniejszy, dla innych prostszy (zależy pewnie, jaki kto jest dobry w płakaniu i na ile się w nim lubuje), żeby te wszystkie rzeczy, które nas olśniewają w animacjach Studia Ghibli — zupełnie zwykłe jak: moment, kiedy twój wzrok spotyka się z ostrym spojrzeniem kota siedzącego na kolanach kobiety po drugiej stronie tramwaju, albo gdy w najpogodniejszy z pogodnych dni zaraz po wyjściu z pracy zaskakuje cię ulewa, a że nie masz parasola, a leje podle, spędzasz kolejne pół godziny przytulony do pnia rosnącego nieopodal drzewa, którego wcześniej w ogóle nie dostrzegłeś, choć pracujesz w tym miejscu od roku, albo kiedy wiatr porywa ci kapelusz i musisz szczerze zaryzykować własne życie, żeby go odzyskać, ale ostatecznie udaje ci się i zziajany, ale szczęśliwy kwadrans później orientujesz się, że właśnie przegapiłeś ostatni tego dnia pociąg do domu. To wszystko sytuacje, w których zazwyczaj nie dostrzegamy żadnej fantazji, a tymczasem właśnie one, jak mało co, dbają o to, byśmy się w życiu nie nudzili, wyrywają nas ze schematu, w którym często w przeciwnym razie ugrzęźlibyśmy na dobre. Ale nawet gdy nic się nie dzieje — czy widok zbóż falujących na wietrze, zapach samodzielnie ugotowanej zupy, odbicie nieba w okiennej szybie, faktura drewnianego krzesła nie niosą z sobą pewnej aury wyjątkowości? Czy nie zbliżają codzienności, tak często przecież wymyślanej od szarej, burej czy ponurej, do jego kolorowej, bajkowej odsłony? To też robią zresztą właśnie filmy Studia Ghibli — w wyważonych proporcjach łączą to, co realne i to, co fantastyczne. To nie tyle odskocznia od codzienności, ile animowany pomost między rzeczywistością a marzeniami, jawą a snem.

Na koniec, żeby nie być gołosłownym, kilka rekomendacji spoza ścisłego kanonu — na czele z 「おもひでぽろぽろ」 (Powrót do marzeń) z 1991 roku — refleksyjnej i bardzo dojrzałej opowieści o mierzeniu się ze wspomnieniami, 「平成狸合戦ぽんぽこ」 (Pom Poko: Szopy w natarciu, 1994) — bajkowym proekologicznym manifeście o spontanicznej próbie ocalenia lasu przed zakusami deweloperów i wreszcie 「耳をすませば」 (Szept serca, 1995) oraz 「風立ちぬ」 (Zrywa się wiatr, 2013) — oba o wchodzeniu w dorosłość i konfrontacji uczuć i marzeń z rzeczywistością.

Opublikowano

2016: filmy

2016

Oscary tuż za rogiem. Najwyższy czas spojrzeć krytycznie na produkcje kinowe 2016 roku. Jak zwykle oceniam to, co widziałem, więc jeśli czegoś jeszcze zobaczyć nie miałem okazji (tu w głowie siedzą mi tym razem przede wszystkim Sieranevada i Szwedzka teoria miłości), to może uwzględnię je w przyszłorocznym podsumowaniu, a może wyedytuję to.

2016

10. Deadpool

reż. Tim Miller

Oho, wreszcie jakiś superbohater, który faktycznie jest zabawny i nie próbuje wciskać dzieciakom kitu o swojej szlachetności. Przełamuje przy tym jeden z największych problemów współczesnego kina gatunkowego — infantylny idealizm. Zrealizowany z wigorem i wyobraźnią nie pozostawia miejsca na nudę, co nawet jeśli nie pozostawia również wiele do dopowiedzenia.

2016

9. Manchester by the Sea

reż. Kenneth Lonergan

Prosta życiowa historia, ale znakomicie poprowadzona, przedstawiona i zagrana, choć ze względu na realistyczne podejście twórców do amerykańskiej codzienności trudna do jednoznacznego nagrodzenia owacjami na stojąco. Wzmocniona obrazami wzburzonego zimowego morza i przejmującą muzyką Haendla.

2016

8. Elle

reż. Paul Verhoeven

Dziwna, niejednoznaczna historia życia kobiety. Drobiazgowo napisana i zrealizowana, dzięki czemu magnetyzuje, wchodzi w głowę i rodzi liczne pytania. Znakomita rola Isabelle Huppert.

2016

7. Wołyń

reż. Wojtek Smarzowski

Potężne antywojenne wezwanie w klimacie fenomenalnego Idź i patrz Klimowa. Smarzowski jednak metafizykę zastępuje bezpośredniością, która z jednej strony jest jego największym orężem, ale z drugiej przybiera też formę pewnej kotwicy, która trzyma artystyczną stronę filmu na uwięzi. To uniwersalne kino o zbrodniach nienawiści, horrorze wojny i głęboko zakorzenionej irracjonalnej niechęci do drugiego człowieka.

2016

6. The Neon Demon

reż. Nicolas Winding Refn

Nie jestem fanem filmów-teledysków ale zatopiony w synthwave’owym sosie hiperestetyczny Refn potrafi z fabularne nic przekuć na obraz, który zachwyca, szokuje i trzyma w napięciu bez poczucia straconego czasu i post-intelektualnego kreacjonizmu.

2016

5. I, Daniel Blake

Ja, Daniel Blake reż. Ken Loach

Poruszające społecznie zaangażowane kino o bezsilności zwykłego człowieka w starciu z bezdusznym systemem. Loach podchodzi do tematu z empatią, roztropnie rozkładając akcenty — momentami zabawnie, częściej wzruszająco, ale bez zadęcia i żerowania na emocjach.

2016

4. Perfetti sconosciuti

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie reż. Paolo Genovese

Gdy zaczynałem seans, nie sądziłem, że wybaczę Genovesemu to nieco tandetne, rzemieślnicze wykonanie. Ale chwilę później zupełnie o tym zapomiałem, bo zaczęło się robić najpierw intensywnie, a później już tylko ekstremalnie. Znakomite kino, które wygrywa wszystko prostym, ale błyskotliwym pomysłem, świetnym aktorstwem i koniec końców jednak znakomitą realizacją.

2016

3. Toni Erdmann

reż. Maren Ade

Nie zrozumcie mnie źle — kibicuję reżyserkom, ale (może przez zbyt wiele godzin zmarnowanych na oglądaniu filmów Szumowskiej) zazwyczaj jestem nieufny. Tymczasem Maren Ade udało się stworzyć (na pewnej płaszczyźnie) Wielkie piękno minionego roku. Toni Erdmann idealnie łączy nieocenioną wartość komediową z niepopadającą w tanie moralizatorstwo refleksją na temat współczesnego świata — pomiędzy ojcem a córką, spokojną (nie oszukujmy się, pozornie) emeryturą a korporacyjnym wyścigiem szczurów. Ade skrupulatnie analizuje relacje swoich bohaterem i w szalonym splocie zdarzeń popycha ich ku sobie ku radości widzów.

2016

2. La La Land

reż. Damien Chazelle

Zawrotnej urody kino w stylu starego Hollywood, z przepiękną Emmą Stone i niemniej wcale czarującym Ryanem Goslingiem w rolach głównych, którzy chociaż (a może właśnie dlatego, że) nie są Rodgers i Astaire’m, dzięki pewnym niedoskonałościom i całej masie uroku bez problemu niosą cały film. Fabularnie to prosta historia w stylu american dream, która gdzieś wpół drogi spotyka się z Casablanką i przynajmniej tuzinem innych klasycznych obrazów, muzycznie zaś — eksplodujący feerią barw orkiestrowy jazz w przystępnym, ale nie rozwodnionym wydaniu skutkujący kilkoma najlepszymi musicalowymi numerami ostatniego półwiecza. Filmowe pleasure w amerykańskim wydaniu już dawno nie było mniej guilty.

2016

1. 「海よりもまだ深く」

Po burzy reż. Hirokazu Koreeda

Tym razem Koreeda na tapet bierze rozczarowanie i jak zwykle po mistrzowsku przeplata w tej prostej, bardzo życiowej rodzinnej historii w idealnej proporcji humor i autorefleksję.

Opublikowano

54. Filmy lub książki, które kończą się całkowicie nagle i bez żadnej pointy

99 najfajniejszych rzeczy

54. Filmy lub książki, które kończą się całkowicie nagle i bez żadnej pointy

Szeroka publiczność uwielbia dzieła kompletne, do których nie da się już niczego dodać, bo wszystkie słowa zostały wypowiedziane, wszystkie gesty wykonane, a zakończenie tak szczelnie zamyka ciąg fabularny, że jeśli ktokolwiek próbowałby się w nie wślizgnąć z choćby odrobiną niedopowiedzenia, zostałby na miejscu aresztowany, postawiony przed sądem dwudziestoczterogodzinnym, błyskawicznie osądzony przez niemający wątpliwości co do jego winy specjalny trybunał i zrzucony na wieczność do najgłębszego lochu, z którego otchłani nie mógłby już mącić spokoju dzieła i jego wyznawców.

Ktoś kiedykolwiek słyszał o filmie zatytułowanym Skazani na Shawshank? Filmie, należy pośpiesznie dodać, prawdziwie pięknym, bo triumfuje w nim sprawiedliwość, bohaterom dobry los wynagradza po stokroć doznane wcześniej niesłusznie krzywdy. Właśnie względem niego wysnułem kiedyś nieśmiało tezę, że może przedstawione zakończenie nie jest jednak tak idylliczne, jak zazwyczaj chcą widzieć je widzowie. Że może Darabont zdobywa się jednak na krztynę filmowego szaleństwa i pokazuje raczej marzenie jednego z bohaterów aniżeli rzeczywiste zakończenie. Ale jak to? Wówczas historia nie byłaby kompletna, a świat milionów widzów w ciągu chwili zmieniłby się nie do poznania — zniknęłyby z niego przyjaźń, wiara, nadzieja. Nagle nie byłoby się na kim oprzeć. Doskonale. Osobiście wziąłbym parę ponadwymiarowych nożyc i uciął na negatywnie to sielskie zakończenie — gdzieś w losowym miejscu, możliwie bliżej początku. Nie mam żadnych wątpliwości, że byłby to wówczas o wiele fajniejszy film.