Opublikowano

Stoicyzm

Wywróciliśmy w ostatniej audycji Soulbowl z Mają format programu do góry nogami, punkt ciężkości przenieśliśmy z muzyki na filozofię, a wszystko to w ramach trwającego od poniedziałku corocznego międzynarodowego tygodnia stoicyzmu. Chyba trochę przeszacowaliśmy, a przynajmniej ja, nasze możliwości antenowe, ale nic to — poopowiadaliśmy przez godzinę o systemie idei, który pełniej niż wiele bliższych nam kulturowo w Polsce założeń realizuje esencję wszechrzeczy, wykazując roztropnie, że wszystko jest wszystkim. Choćby dlatego warto się nad stoicyzmem pochylić, dać szansę nie tyle jemu, co sobie — na lepsze i szczęśliwsze życie — przez uporządkowanie zależności między elementami wszechświata, bo to w zasadzie robi stoicyzm — pokazuje sposoby łączenia rzeczy (które będą się działy, czy chcemy tego, czy nie, bo leży to w ich naturze, o czym ładnie śpiewała w bardzo stoickiej piosence przed trzema laty grupa Dawes) z naszym ich widzeniem. W programie szukamy wartości i refleksji stoickich w tekstach utworów i przybliżamy ideę współczesnego stoicyzmu. Jest więc przede wszystkim o szczęściu, podejmowaniu decyzji życiowych i różnicach między rzeczami, które od nas zależą i tymi, które nie. Po więcej odsyłam do Sztuki życia według stoików Piotra Stankiewicza.

Opublikowano

Queersoul

Choć prowadzę audycję radiową w zasadzie tydzień w tydzień, zdaję sobie sprawę, że zdecydowaną większość tego, co prezentuję na antenie, można albo zamknąć w formie samokomentującej się plejlisty tematycznej, albo sprowadzić do funkcji informacyjnej, której kontekst zmienia się nazbyt dynamicznie, by objęcie go móc uznać za definitywne. Raz na jakiś czas zdarza się jednak program, który składa się w jakąś całość, który mówi, o czymś ponadczasowym, co zasługuje na uchwycenie.

Wczoraj poruszyliśmy na antenie wciąż delikatny, ale z pewnością adekwatny dla tożsamości współczesnego R&B temat queersoulu. To termin, ukuty na bazie analogii do zdobywającego coraz większą popularność queerhopu, oczywiście nie stricte gatunkowy, ale raczej umownie stanowiący o reprezentacji społeczności LGBTQ w czarnej muzyce. Termin, którego ja z powodzeniem używam w swoich tekstach od dłuższego czasu, bo wydaje się zwięźle i czytelnie przekazywać informację zarówno o treści, jak i o formie. Mianem queerowego soulu można określać zresztą w moim rozumieniu wszelką nienormatywność w obrębie szeroko rozumianej czarnej muzyki. Mimo to rzecz nadal zdaje się budzić pewne niedowierzanie, stąd też wczorajszą audycję postanowiłem uchwycić dla potomności i tutaj.