Opublikowano

City lights sparkling bright at almost midnight while getting back home after being long time gone

nic

Nic, zupełnie nic

Vita flumen siłuje się w moim kalendarzu z uki-yo. Nie tyle na pięści, co w rozmaitych uściskach i splotach — transgresywnych czy transpozycyjnych, sam już nie jestem przekonany co do ich charakteru. A tymczasem kiedy wreszcie rozbierzesz się zupełnie przed samym sobą, zedrzesz wilgotnymi palcami całą skórę, płatek po płatku, i w tym akcie samoświadomości potraktujesz się z szacunkiem i zrozumieniem, jakiego wcześniej nie doświadczyłeś, bo doświadczyć nie mogłeś, trudno odnaleźć ci się we własnym życiu pięć miesięcy później, gdy stoisz dobrze ubrany pośród innych ludzi w zatłoczonym tramwaju. Jak się tu znalazłem? Jak znalazłem się tam? Nic nie jest oczywiste, może poza tym tylko że naturalnie po jakimś czasie potrzebujesz odpoczynku, odmiany, już nie ucieczki, a chwili zwyczajnego spokoju, której nie trzeba wiele by przemieniła się w bezkresny sen. Jak się tam dotrę? Jak znalazłem się tu? A jak tam daleko jeszcze wtedy? Prawie jak u Talking Heads. Po dniu przychodzi noc, a po nocy kolejny dzień. To wystarczy, by nie odpowiadać, nie pytać, nie wiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *