Opublikowano

W radiu zapowiedziano sztorm

sanfrancisco

Pocztówka z widokiem na Zatokę San Francisco, 1936 r.

Tamten dzień nie wyróżniał się niczym szczególnym. Był jednym z wielu takich samych dni łudząco do siebie podobnych, które zupełnie naturalnie zlewają się po jakimś czasie w jeden i ten sam dzień. A jednak Bill zapamiętał go na długie lata. Z chirurgiczną precyzją udało mu się oddzielić wciąż żywe w nim do dziś wydarzenia owego dnia od wydarzeń wielu innych, które zblakły i mimowolnie rozpłynęły się w czasie. A jednak wówczas nie stało się przecież zupełnie nic, co po ponad 30 latach zasługiwałoby na zapamiętanie. Bill tymczasem często wracał myślami do tamtego ciepłego, pochmurnego dnia, podobnego do wielu innych ciepłych, pochmurnych dni, jakie przeżył w San Francisco. Im bardziej zbliżał się w stronę zatoki, tym intensywniej morska bryza głaskała jego skronie, targała włosy. Tym intensywniejsze były też dudniące odgłosy syren wydawanych przez wpływające do portu i wypływające z niego statki. Tamtego dnia Bill spędził wiele godzin, siedząc na doku i obserwując ten doskonale znany mu spektakl. Gdy przed wieczorem wrócił do domu, w radiu zapowiedziano sztorm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *