Opublikowano

58. Piosenki, które można przeżywać

99 najfajniejszych rzeczy

58. Piosenki, które można przeżywać

Jak głosi obiegowa opinia (nie będę pisał, że kłamliwa, żeby nie wywoływać złej aury, ale tak w istocie jest) o gustach się nie dyskutuje. A nawet jeśli już to przecież gdzie styl, gdzie szyk, gdzie smak, gdy naprawdę liczą się emocje! „Nic nie szkodzi, że pan zafałszował, pan wyraził w ten sposób siebie i ja to szanuję”. Idąc dalej, nie tylko „śpiewać każdy może”, ale śpiewać każdy powinien! John Philip Sousa, lider jednej z najsłynniejszych amerykańskich orkiestr przełomu XIX i XX wieku, był zdecydowanie przeciwny rozwijającemu się wówczas prężnie przemysłowi muzycznemu, twierdząc że możliwość odsłuchania w dowolnej chwili wybranego nagrania zabije powszechne wcześniej śpiewanie — śpiewano w domach i miejscach publicznych, pojedynczo i grupowo, z akompaniamentem i a cappella, pod nosem i na cały głos w zupełnie zwyczajnych sytuacjach życiowych. Obecnie śpiewać mają dla nas profesjonaliści (eghm!), a tym bardziej niepokornym pozostaje co najwyżej karaoke (czyli gettoizacja pełną gębą). Inną kwestią jest to, że funkcje melodii przeniesiono we współczesnym popie na rytm, a ja choćbym bardzo się starał, nie jestem w stanie unieść żadnego tracka z ostatniej płyty Danny’ego Browna.

W latach 60. piosenki prześpiewywało się sporadycznie — nawet w muzyce soul i nawet jeśli piosenka była technicznie dość trudna, śpiewało się raczej prosto — stało się to niechlubną normą dopiero w latach 90., ale jeszcze w 1968 w tytułowym utworze z krążka Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę w pewnym momencie Wojciech Młynarski, przed instrumentalnym mostkiem, zapowiada „Teraz będzie solo muzyczne, a ja będę przeżywał!” i ten krótki fragment kryje w sobie z jednej strony słowo-klucz do sedna całej sprawy, a z drugiej poniekąd do tego sedna bez zbędnych ceregieli dochodzi. Piosenki, które można przeżywać, to cała kategoria muzyczna. Solówki (głównie gitarowe) jako element do przeżywania nadają się oczywiście fantastycznie, ale jednak nie są podstawą rzeczonych piosenek. Podstawą są jednak melodia, tekst i rzecz jasna ekspresja wykonawcza. Od legendarnego „I’ve had the time of my life and I never felt this way before”, przez „You will always be my endless love”, „Mój sokole gromowładny, pytaj o mnie stepów sławnych”, po nie mniej utrwalone w popkulturze
„Because the greatest love of all is happening to me”
(na zdjęciu powyżej screen z brawurowej interpretacji Sandry Hüller w kapitalnym austriackim komediodramacie Toni Erdmann). „Przeżyj to sam” proponował poeta. Pójdźcie więc za jego radą i doznawajcie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *