Opublikowano

2015

40 najlepszych płyt 2015 roku.

40. Fetty Wap Fetty Wap

fetty wap, wyprowadzający swój charakterystyczny plastyczny wokal bezpośrednio z prób kanyego westa i lil wayne’a, wyrósł na jeden z filarów postrapu i niewątpliwy fenomen 2015 roku; jego prawdziwą siłą są jednak mocne refreny — rozpływające się między zwrotkami nieoczywiste melodyjne wyspy

39. Carly Rae Jepsen E•MO•TION

jepsen, pozostając w konwencji współczesnego popu, bawi się brzmieniem lat 80. i jest przy tym zaskakująco plastyczna i przebojowa

38. Mgła Exercises in Futility

świdrujące riffy mgły mają w sobie coś naprawdę przebojowego, ale przy tym, w dużej mierze m.in. dzięki technicznej biegłości, nie pozbawia ich to blackowej prawilności

37. Jacek Sienkiewicz Drifting

sienkiewicz udowadnia, że nie bez powodu jest ulubionym pisarzem polaków; po zabawach z wagnerem wraca nad wisłę, by wysmarować kolejną już na starcie klasyczną pozycję

36. Ryley Walker Primrose Green

zręczny gitarzysta i wokalista kompetentnie wskrzesza ideę progresywnego folku, wrzucając do koszyka fusion jazz, baroque pop, psychodeliczny blues rock i amerykański prymitywizm

35. Tory Lanez Cruel Intentions

tory lanez wpisuje się w popularny ostatnio schemat rapera/wokalisty, ale znakomite wyczucie stylu, to samo, które wyniosło na szczyt jeremih’a, czyni go największą nadzieją trap&b 2016 roku i realną konkurencją dla drake’a

34. Gill Landry Gill Landry

landry doskonale wie, który mamy rok — potrafi zręcznie połączyć współczesne brzmienie, klasyczne wzorce melodyczne i pokłady żywego, ale nie rozbuchanego ponad granice, sentymentalizmu, który przecież, jak świat stary, jest niezbędną składową pierwszorzędnego country

33. Ricercar Consort Musikalisches Opfer

siłą musikalisches opfer są kunszt i tajemnica, ale bach jest rozkoszny niezależnie od okoliczności

32. Daniel Bachman River

bachman kłania się faheyowi, bullowi i kottkemu, demonstrując, że awangardowy fingerpicking jest ponadczasową i wyrafinowaną formą wyrażania emocji i opowiadania pełnych napięcia historii; river to być może najlepsza płyta nurtu ostatnich lat, krążek, którego pozazdrościć mógłby bachmanowi sam james blackshaw

31. Sufjan Stevens Carrie & Lowell

stevens nagrywa zaginiony krążek elliotta smitha — tworzy wyciszoną, kameralną płytę przywołującą duchy przeszłości, po raz kolejny łącząc osobiste historie z artystyczną fikcją

30. Courtney Barnett Sometimes I Sit and Think, and Sometimes I Just Sit

australijska sheryl crow, z okresu, gdy jeszcze nie poszła na kompromisy z top 40

29. Songhoy Blues Music in Exile

świeże spojrzenie na znany temat — przebojowa, nietuzinkowa mieszanka bluesa, rocka, funku i punku prosto z dalekiego mali skrojona pod produkcyjnym supervisingiem nicka zinnera z yeah yeah yeahs

28. Michel Banabila / Oene van Geel Music for Viola and Electronics II

kompetentna i nowoczesna muzyka kameralna zawieszona między post-minimalem, dronem i noisem, na tyle oddalona od akademizmu, że przeciętny kowalski znajdzie tu coś dla siebie

27. Shye Ben Tzur, Jonny Greenwood & The Rajasthan Express Junun

greenwood pod banderą nonesuch wraz z zafascynowanym klasyczną muzyką hindustańską izraelskim kompozytorem shye ben tzurem piętnastoosobową indyjską orkiestrą z prawdziwego zdarzenia docierają do serca hinduskiej muzyki religijnej — eksplorują tamtejszą rytmikę, akcentują kulturową złożoność, prezentują instrumentalną wirtuozerię, zbierając słuchacza-turystę na fascynującą wyprawę

26. Nathaniel Rateliff & The Night Sweats Nathaniel Rateliff & The Night Sweats

oto, co by było, gdyby the black keys, nick waterhouse i the dap-kings postanowili nagrać wspólnią płytę. rateliff trąca jednocześnie wiele strun amerykańskiej muzyki, tworząc głęboko osadzoną w korzennym południowym brzmieniu mieszankę, która, pozornie na wyciągnięcie ręki, nigdy nie daje się poznać do końca

25. f(x) 4 Walls

kto by się spodziewał jeszcze kilka lat temu, że to dziewczyny z after school i f(x) na swoich kolejnych płytach będą pielęgnować tradycję niezobowiązującego przebojowego k-popu spod znaku „gee” girls’ generation? koherentność aranżacyjna i melodyczna sprawia, że w przeciwieństwie to większości k-popowych longplayów 4 walls słucha się jednym tchem

24. Satanique Samba Trio Mó Bad

niesatanistyczne nietrio z satanique samba trio wciąż tworzy eksperymentalną sambę najwyższej próby — groteskowy nibyjazz z dysfunkcyjnej krainy bad tripów, gdzie koła są kwadratowe, a linie proste cechują wyjątkowo gwałtowne zakręty

23. Joshua Abrams Magnetoception

jazzowa post-minimalistyczna raga amerykańskiego basisty joshuy abramsa to jedna z tych płyt, które zachowują się jak żywe organizmy, gdzie jeden utwór harmonijnie wynika z poprzedniego; muzycy w oparciu o plemienną rytmikę i powtarzalne struktury melodyczne budują kunsztowne medytacyjne pejzaże

22. PC Music Volume 1

tak powinna brzmieć muzyka pop — z wyobraźnią i bez stylistycznych kompromisów; istota pc music leży w świadomości artystycznej — akcie przetworzenia wielu inspiracji, od eurodance’u po glitch hop, na perfekcyjnie przebojową muzykę taneczną

21. Serto Mercurio Recuerdos de cuando aprendí a nadar

co by było gdyby beck zdecydował się na nagranie hiszpańskojęzycznej płyty inspirowanej jednocześnie beach boysami i my bloody valentine? można by było przy tej muzyce medytować, robiąc grilla na plaży w limie — wątpliwości rozwiewa debiutancki longplay peruwiańskiej grupy serto mercurio

20. Louis-Jean Cormier Les grandes artères

cormiera można bez trudu zamknąć w stylistyce indie, ale kanadyjski songwriter przy tworzeniu i aranżowaniu swoich kompozycji nie ucieka też od nowej fali francuskiego chanson, dzięki czemu zestaw trzynastu stworzonych przez niego piosenek jest nie tylko melodyjny i pieczołowicie opracowany, ale ma w sobie pewien ponadczasowy pierwiastek, swoisty błysk w oku

19. Thundercat The Beyond / Where the Giants Roam

thundercat korzystając z dorobku psychodelicznego fusion lat 70., stworzył harmonijną neo-soulową suitę zawieszoną między eterycznym pejzażem dźwiękowym a pierwszorzędnym popowym songwritingiem; eksperymentalne zacięcie usunęło się na drugi plan, ustępując miejsca wielokształtnej płynności i finezyjnej elegancji

18. Neon Indian VEGA INTL. Night School

hipnotyczny 50-ciominutowy wehikuł w głąb elektrodyskotekowych europejskich parkietów połowy lat 80.; znakomite rozwinięcie chillwave’owej oldschoolowej lekkości neon indian z kiełkującą w ostatnich latach nu-disco-synth-funkowo-revivalową myślą

17. Fabiano do Nascimento Dança dos Tempos

w morzu płyt spod szyldu odrodzonej vanguardy paulisty fabiano do nascimento pokazuje, że można inaczej — jest w pierwszej kolejności gitarzystą, a jego fingerpicking brzmi odrobinę europejsko, ale dança dos tempos wyraźnie konfrontuje go z bogatym folkowym dziedzictwem jego rodzinnej brazylii — bawi się choro, forro, sambą i bossa novą, ale zawsze z rozwagą i elegancją, dzięki czemu nie wpada w pułapkę naśladownictwa pokoleń znakomitych poprzedników; akcja dança dos tempos rozgrywa się tu i teraz

16. Jlin Dark Energy

footwork, jakiego nie znacie; impulsywnie cięte sample uszeregowane w kształtne, ewoluujące w czasie post-minimalistyczne rytmiczne kolaże. przyszłość nadeszła — na imię jej jlin

15. Natalia Lafourcade Hasta la raíz

płyta, której wypatrywałem przez lata, która urosła i dojrzała we mnie na długo, zanim jeszcze powstała; lafourcade jest znakomitą songwriterką i równie utalentowaną tekściarką — z prostych słów i melodii potrafi zbudować dojrzałe kompozycje dalece wykraczające poza etykietki współczesnego indie, ale niedające się jednoznacznie zaklasyfikować w szufladce z adult contemporary; idzie swoją drogą i doskonale potrafi tę wizję sprzedać słuchaczowi

14. Graham Lambkin / Michael Pisaro Schwarze Riesenfalter

inspirowane tekstem pierrot lunaire alberta giraud (wykorzystanym we fragmentach w kompozycji schoenberga o tym samym tytule) schwarze riesenfalter jest wielowymiarową afirmacją nocy — pozycją wyważoną, umiarkowanie gęstą, gdzie trzeba ocierającą się o makabrę, ale ostatecznie wdzięczną (a niekiedy wręcz bezpośrednio puszczającą oko do słuchacza) w szerokiej gamie zastosowanych środków

13. Tigran Hamasyan Luys i Luso

ormiański pianista jazzowy niezwykle kompetentnie łączy tradycyjne i odrobinę bardziej awangardowe formy ekspresji — ormiańska muzyka sakralna spotyka się tu z jazzem z ecm-owskiej szkoły w bezpretensjonalnym i wyważonym splocie; piękna płyta

12. Kamasi Washington The Epic

zrobiony z wyczuciem i rozmachem, hołdujący kilku pokoleniom jazzmenów, począwszy od post-bopowego sun ry przełomu lat 50. i 60., przez silne wpływy tradycji spiritual jazzu szkoły coltrane’owskiej, szeroki wachlarz inspiracji rozkwitających w jeszcze kolejnej dekadzie fuzjonistów, aż po bardziej współczesne, choć także mające długą historię, zainteresowanie jazzmenów prostą soulową harmonią

11. Jürg Frey Grizzana and Other Pieces 2009-2014

dzięki ponadprzeciętnemu wyczuciu przez freya ciszy i przestrzeni muzyka kompozytora na siedmioosobowe kameralne ensemble pozwoli na doświadczenie czasu w całej jego rozciągłości, nadając niezwykłą rangę każdej sekundzie

10. Danny L Harle Broken Flowers

danny l harle, wunderkind pc music, pokazuje na własnym przykładzie, że z bubblegum bassem jest zupełnie tak samo, jak z comic sansem w edytorstwie — pozornie wydaje się odstręczający, a nawet naganny, ale operowanie nim z wyczuciem i dystansem może nosić znamiona sztuki

9. Lil Ugly Mane Third Side of Tape

kiedyś wierzyłem, że jeśli mityczny jay electronica wydałby kiedyś album, to brzmiałby właśnie tak; dzisiaj nie wierzę, że kiedykolwiek wyda album, ale właściwie już nie musi — ubiegł go lil ugly mane, który abstrahując od tego, że jest znakomitym raperem i ma coś do przekazania, jak mało kto czuje też ducha hiphopu i potrafi go przywołać z tytułowej trzeciej strony taśmy — ponad dwie godziny niezobowiązujących eksperymentów muzyką z bitem w roli głównej

8. Viet Cong Viet Cong

na gruzach women wyrosła i rozkwitła nadzieja post-punkowej awangardy żywiącej się minimalem, krautrockiem, noisem i psychodelią

7. Grimes Art Angels

srogi k-pop; grimes pożycza przepis na sukces od koleżanek z korei i psuje go odrobinę po swojemu — miesza chore bity, piskliwe wokale i przebojowe refreny. tworzy niesamowicie barwny krążek, na którym scena niezależna i mainstream, wieloformatowy pop i awangarda spotykają się na równych prawach

6. Kendrick Lamar To Pimp a Butterfly

rok 2015 należał jeśli nie do samego kendricka lamara, to z pewnością do skupionej wokół niego grupy muzyków z thundercatem, flying lotusem czy kamasi washingtonem w rolach głównych, która niczym soulquarians przed piętnastoma laty stworzyła oryginalny i przemyślany splot hip-hopu, soulu i jazzu; ten z kolei leży u podstaw zrealizowanej z rozmachem, przemyślanej, szalenie intertekstualnej wizji kendricka lamara; dzięki temu mamy do czynienia nie tylko z albumem, którego słucha się z zapartym tchem od deski do deski, ale adekwatnym i brzmieniowo, i tematycznie

5. Charles Barabé Cicatrice, Scar, Éclair / Huh?

pochodzący z quebecu charles barabé jest bez dwóch zdań moim najciekawszym odkryciem roku; barabé specjalizuje się w gęstych, psychodelicznych plądrofonicznych pejzażach dźwiękowych łączących w sobie szereg rozmaitości (od ośmiobitowej elektroniki po elementy spoken word) na wzór książkowego frankensteinowskiego monstrum; efekt końcowy w każdym z przypadków jest jednak nie do opisania

4. Chris Stapleton Traveller

stapleton jest zręcznym songwriterem i znakomitym tekściarzem, który chociaż działa w ramach konwencji, nie powtarza banałów, która od lat są zmorą współczesnego country; traveller to 14 organicznie zaaranżowanych prostych piosenek podszytych żalem i rezygnacją w emocjonalnej, ale wyważonej interpretacji stapletona

3. Oneohtrix Point Never Garden of Delete

to nie tylko najpewniej najmocniejszy krążek w dotychczasowej dyskografii lopatina, ale także kompetentny głos w mimowolnej dyskusji o przyszłości muzyki pop; pomimo szeroko zakrojonego operowania glitchową elektroniką i ogólnego eksperymentalnego charakteru kompozycji lopatin w każdej z nich umieszcza melodie, a nawet refreny, co na swój wywrotowy sposób, czyni z nich pełnoprawne piosenki pop

2. Joanna Newsom Divers

renesansowe tańce dworskie, hip hopowe bity, melotron, klawesyn i harfa, filharmonicy prascy, proste melodie i zawiła liryka, piękno, niewinność, tajemnica, surrealizm, chaos, science fiction, solidny bagaż tradycyjnej muzyki folkowej z appalachów, awangarda, modernizm, miłość i śmierć

1. Mbongwana Star From Kinshasa

z kinszasy prosto na księżyc — pierwszorzędna żonglerka kontekstami, remiks rozmaitych europejskich, amerykańskich i afrykańskich motywów. pytanie jak można skonstruować krążek, który pod lupą będzie bardzo chaotyczny, a w szerszym kontekście zabrzmi na tyle konsekwentnie, że rzeczywiście okaże się rakietą, którą można na księżyc polecieć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *